Mirabi-zabawa w Mirabilandii

Mirabi-zabawa w Mirabilandii – główne zdjęcie

Mirabilandia – już sama nazwa zapowiada świetną zabawę. Nosi ją mieszczący się w Ravennie największy włoski park rozrywki, w którym – według twórców – goście znajdą 30% rozrywki, 20% adrenaliny i 40% relaksu.

Mirabilandia to przebogate w atrakcje największe wesołe miasteczko Adriatyku, a jednocześnie drugi pod względem liczby odwiedzających obiekt tego rodzaju we Włoszech. Spędzimy w niej cały dzień, a i w drugim (i trzecim) byłoby co robić. Dorosła osoba zapłaci za wstęp 29,90 euro, natomiast bilet dziecięcy kosztuje 24,90 euro.

Zabawa na kilkanaście sposobów

Na terenie Mirabilandii znajduje się 11 stref tematycznych dla wszystkich grup wiekowych. Na maluchy czeka Bimbopoli z szeregiem atrakcji, począwszy od karuzel, przez kolejki (w tym pierwsza kolejka górska w Europie dla dzieci od lat 3, chlapiący wodą Mini Rapide i ekspres św. Mikołaja), a skończywszy na Szalonym Domu, który może unieść nas prosto w chmury.

Fani pojazdów wodnych, szynowych i drogowych odnajdą się w Motorworld. Do wyboru mają kolejkę górską iSpeed, osiągającą 100 km/h w 2,2 sekundy, wyścigi samochodowe (Le Mans), rollercoaster Divertical, na którym zmoczymy się od stóp do głów, czy szusowanie po torze wodnym bolidem marki Cadillac.

Jedną z nowszych stref jest Mirabilandia Beach, gdzie przeniesiemy się na karaibską plażę. W aquaparku są baseny oraz mniejsze i większe zjeżdżalnie, na których można śmigać aż do znudzenia.

W Dolcevita Studios goście nabiorą sił przed dalszymi szaleństwami. W tej strefie odbywają się spektakle i musicale, zewsząd słychać muzykę i gwar. Rozlokowały się tu restauracje, w których serwuje się popularny w tym regionie Włoch przysmak o nazwie piada. To cienki placuszek z mąki pszennej, podawany w wersji słodkiej i na słono.

W Mirabilandii są również piękne ogrody z jeziorkami, w których pływają m.in. kaczki, łabędzie i perkozy.

Nauka na wesoło... i mniej wesoło

Sian Ka’an to starożytne miasto Majów, nad którym dominuje jedna z najsłynniejszych atrakcji parku, przypominający olbrzymiego węża rollercoaster Katun. Zdecydowanie lepiej się nie objadać przed przejażdżką – nie tylko dlatego, że jeździmy do góry nogami.

W Strefie 35 pasjonaci lotnictwa mogą zobaczyć liczne samoloty, a także poczuć się jak astronauci w chwili startu rakiety – wystarczy wsiąść do Columbii. Z kolei na miłośników dinozaurów czeka Dinoland. W tej strefie nigdy nie wiadomo, kiedy wielka głowa z szeregiem ostrych jak noże zębów wychyli się z zarośli. Strach przed pożarciem oswoi jazda brontoautkami, podróż w olbrzymim jaju czy latanie niczym pterodaktyl.

W Baia dei Pirati można poszukać zaginionego skarbu kapitana Flinta. Trzeba jednak pamiętać, że ciąży na nim klątwa. W Reset, New York Anno Zero zobaczymy jak miasto żółtych taksówek wyglądałoby po katastrofie, gdy trzeba zaczynać wszystko od nowa. Ten, kto bez drgnięcia powieką zwiedzi obie te strefy, przestanie się uśmiechać w mieście Phobia. Żyją w nim istoty żywiące się strachem, które sprawią, że nic już nie będzie takie samo.

Camping przy Mirabilandii

W miejscowości Marina di Ravenna, ok. 15 km od Mirabilandii, znajduje się Piomboni Camping Village, od 2007 roku oficjalny partner parku. Za standardowe miejsce (np. auto z przyczepką, camper czy namiot i auto) zapłacimy na nim 10,30-15 euro za dobę. W recepcji można kupić ze zniżką bilety na 3 dni szaleństw w parku.

Sam obiekt mieści się 50 metrów od piaszczystej plaży. Otacza go sosnowy las, parcele są zacienione i mają dostęp do prądu. Na terenie campingu znajduje się restauracja, bar i pizzeria oraz minimarket, toalety są dostosowane do potrzeb osób niepełnosprawnych, są też 2 pomieszczenia z przewijakiem i wanienką dla dzieci (baby room). Można przyjechać tu z pupilem, byle nie był to pies rasy rottweiler, pitbull czy doberman. Camping czeka na gości od 22.04.2016 roku.

Tyle atrakcji w jednym miejscu – i to jak pięknym miejscu... Czyżby już było wiadomo, gdzie koniecznie trzeba pojechać w wakacje?

Mirabi-zabawa w Mirabilandii – zdjęcie 1
Mirabi-zabawa w Mirabilandii – zdjęcie 2
Mirabi-zabawa w Mirabilandii – zdjęcie 3
Mirabi-zabawa w Mirabilandii – zdjęcie 4
Ken.G
Ken.G

Z zawodu pisak, z zamiłowania kociara. Kiedyś zobaczy co jest za Uralem - dobrnie aż do Władywostoku. A póki co, kiedy może, cieszy się słońcem krajów południowej Europy. I też jest fajnie ;)

Czytaj także

Sardynia na kwaśno i na słono – zdjęcie 1
Ciekawe miejsca
Sardynia na kwaśno i na słono
Druga pod względem wielkości wyspa Włoch, przystanek w połowie drogi między Europą a Afryką, ma do zaoferowania podmokłe rejony przyciągające miłośników przyrody (i rowerzystów), ponad 1800 km linii wybrzeża o przeróżnych, najbardziej fantazyjnych formach, a także pozostałości dawnej cywilizacji, która upatrywała w wodzie moc leczenia nie tylko ciała, lecz również duszy. Mowa o sercu Morza Śródziemnego, otoczonej szmaragdowymi wodami Sardynii. Stolica Sardynii i jednocześnie największy ośrodek wyspy, Cagliari, to piękne miasto, do którego współcześnie można łatwo dotrzeć np. tanimi liniami lotniczymi z Krakowa. Przepięknie zlokalizowane w Zatoce Aniołów, gwarantuje udany urlop zarówno amatorom wylegiwania się na plażach, jak i turystom lubiącym aktywne spędzanie czasu. Planując zwiedzanie Cagliari, warto wziąć pod uwagę wejście na Monte Urpinu, z której rozpościera się wspaniały widok na całe miasto i okolicę. W samym kurorcie nogi prędzej czy później zaprowadzą nas do Castello, Starego Miasta, gdzie znajdują się atrakcje takie jak np. Wieża Słonia czy kilka muzeów z ciekawymi ekspozycjami. Największe zainteresowanie zwiedzających budzą znaleziska z czasów cywilizacji nuorskiej (w tym posągi Bogini Matki), które można zobaczyć w Narodowym Muzeum Archeologicznym. Gdyby ktoś chciał poznać lepiej historię tajemniczych Nuragijczyków, podczas wycieczek po Sardynii napotka niejedną świętą studnię oraz tzw. nuragi, w które obfituje zwłaszcza środkowa część wyspy, okolice Paulilatino. Studnie prócz pozyskiwania wody służyły jako miejsce modłów i – według jednej z teorii – jako źródła energii. Z kolei nuragi to wieże zbudowane nad kamiennym ołtarzem. Jedną z najlepiej zachowanych, Su Nuraxi, znajdziemy niedaleko Barumini.