Relacje z podróży

Gdzie zjeść nad Jeziorem Garda i Jeziorem Ledro w Garda Trentino – zdjęcie 1
Relacje z podróży

Gdzie zjeść nad Jeziorem Garda i Jeziorem Ledro w Garda Trentino

Podróżując po Włoszech, mamy wrażenie, że tam naprawdę wszędzie można dobrze zjeść. W każdym regionie dominują inne składniki, inna też może być forma przygotowania dań. Ale koniec końców nie ważne czy zjesz w przydrożnym barze, czy w 4 gwiazdkowym hotelu, wszędzie jest po prostu smacznie. Dzisiaj zaproponujemy Wam miejsca, które odwiedziliśmy w czerwcu 2022 roku w regionie Garda Trentino. Każde miejsce ma zupełnie inny klimat i podaje co innego, ale każde jest warte odwiedzenia choćby raz.

Kemping Estanyet i okolice / Hiszpania.  – zdjęcie 1
Relacje z podróży

Kemping Estanyet i okolice / Hiszpania.

Camping & Bungalows Estanyet leży nad Morzem Śródziemnym na południu Katalonii (Hiszpania) obok miasteczka Les Cases d'Alcanar , to jedna z najbardziej uroczych miejsc na wybrzeżu "La Costa del Ebre" , to autentyczna wioska żeglarska z portem rybackim cechujacą się morskim klimatem ,nadającym wyjątkowy urok w Terres de l'Ebro.  Warto tutaj odwiedzic jedno z wielu restauracji z morską gastronomią ktora jest oddziedziczona z pokolenia na pokolenie. Les Cases de Alcanar , stanowi małą gastronomiczną stolicę na "La Costa del Ebre" z bogatą ofertą restauracji, charakteryzujących się jakością ryb i owoców morza, które profesjonaliści kuchni starają się zaprezentować przy stole poprzez najlepsze przepisy. W okolicy znajduje się wiele dobrych plaż do kąpieli z niebieską flagą ( Blue Flag / Bandera azul )

100% Przygody tym razem na Islandii ! – zdjęcie 1
Relacje z podróży

100% Przygody tym razem na Islandii !

Po zeszłorocznym tripie „Wyprawa Norweska” nasze apetyty na klimaty skandynawskie wzrosły jeszcze bardziej, dlatego podjęliśmy się nowego wyzwania - odwiedziliśmy nieziemską krainę jaką jest Islandia. Surowy klimat, trudniejsze warunki, jeszcze wyższe ceny niż w Norwegii, ale tak magicznych miejsc nie doświadczyliśmy nigdy dotąd.  Zapierające dech w piersiach wodospady, budzące respekt lodowce, ogromna przestrzeń mimo niewielkiej wyspy - to dopiero początek tej wyliczanki :) Nazywana przez wielu, nie bez powodu, krainą lodu i ognia ma w swojej ofercie wiele do zaoferowania.   

Lwów na weekend  – zdjęcie 1
Relacje z podróży

Lwów na weekend

Znudzeni przestojem wyjazdowym i życiem „codziennym” , z niecierpliwością czekając  na czas naszych nowych przygód postanowiliśmy wybrać się gdzieś na weekend. Po intensywnej burzy mózgów, padły słowa blisko, tanio, klimatycznie i nasz palec po mapie dojechał do Lwowa, więc nie było już odwrotu ;)Myśląc, że ponad 300 km zrobimy no.. naszym busikiem może max 4 godziny, myliliśmy się niesamowicie. Na granicy czekając w ogromnej kolejce spędziliśmy około 6 godzin! Tam świat toczy się swoim życiem. Jakaś karteczka przy wjeździe, bez niej ani rusz by wyjechać, każdy z paszportem, każdy do okienka, matki z dziećmi, zamieszanie, zdenerwowanie, niecierpliwość i jedno wielkie pytanie – Ale co tutaj się dzieje? No niestety przekraczanie granicy jest dosyć uciążliwe, wyjeżdżając około 15 z Krakowa, do Lwowa udało się dojechać dopiero na około 24, co jest dosyć absurdalne, lecz niestety prawdziwe. Wybierającsię tam pamiętajcie, że to nie kwestia 15 min! W jedną jak i drugą stronę trzeba odstać swoje.

Ubezpieczenia CampRest
podróżuj bez obawUbezpieczenia CampRest
Poznaj ofertę

Oko w oko z łosiem czyli majówka w Puszczy Kampinoskiej – zdjęcie 1
Relacje z podróży

Oko w oko z łosiem czyli majówka w Puszczy Kampinoskiej

 Z majówką mamy zawsze mały problem - jeśli chcemy w pełni wykorzystać te pięć dni na wypoczynek a nie na jazdę, to wykluczamy dalekie i forsowne wyprawy. Z drugiej strony, nasze najbliższe okolice mamy już tak objeżdżone, że trudno znaleźć tu coś zaskakującego. Tym razem postanowiliśmy poszukać więc nieco dalej i udać się w stronę Warszawy. Przyznajemy się bez bicia, że w naszych kamperowych wyprawach dotychczas stolicę omijaliśmy szerokim łukiem. Kojarzyła nam się z tłokiem, korkami i gigantycznymi cenami za camping. Zupełnie zapomnieliśmy o fakcie, że tuż pod Warszawą mamy jedną z bardziej znanych polskich puszczy - Puszczę Kampinoską. Czas to nadrobić! 

Pierwsze poważne jeżdżenie "Złomkiem" - 2010 rok. – zdjęcie 1
Relacje z podróży

Pierwsze poważne jeżdżenie "Złomkiem" - 2010 rok.

Przeglądasz sobie od niechcenia strony internetowe i nagle wpadasz na ciekawą stroną. Ile razy się Wam to przytrafiło? Załozę się, że nie raz!  To samo przytrafiło się mi na początku 2010 roku. Ale zacznijmy po kolei. Mamy styczeń 2010 roku. Siedzę sobie przed komputerem i gapię się w ekran jak przysłowiowa kura w gnat. Parę tygodni wcześniej kupiłem swojego piątego Fiata 125p i chyba szukałem jakichś części. No i masz! W jakiś sposób trafiłem na stronę Złombolu i informację, że w 2010 roku jadą do Azji; dokładnie do Istambułu. Myślę sobie, ale by były jaja gdybyśmy z Chłopakami się tam wybrali. Pomysł troszkę pokiełkował i ciach! Bolima, Spajki i ja, znany jako czeczun mieliśmy zmontowaną Ekipę. Skoro Ekipa była, to kolejnym krokiem było rozpoczęcie przygotowań samochodu. Fiacik zjechał do garażu. Prace mad nim troszkę trwały – przygotowywałem go sam, więc się nie spieszyłem i wszystko robiłem dokładnie. W przypadku Dużego Fiata to się zawsze opłaca. Zbliżał się koniec sierpnia, czyli start Złombola! Emocje i napięcie rosło. W końcu ten dzień! Wyjeżdżam z Torunia do Warszawy. Zgodnie z planem, w sobotę spotkaliśmy się na ulicy Jagiellońskiej, w garażach Stowarzyszenia FSOAUTOKLUB i zabraliśmy się za przygotowania. Ostatnie poprawki, montaż bagażnika na dach, wymiana oleju i regulacja zaworów. W końcu PAKOWANIE. 

Na szczycie fiordu - wspomnienia z wyprawy do Skandynawii – zdjęcie 1
Relacje z podróży

Na szczycie fiordu - wspomnienia z wyprawy do Skandynawii

Nasza najbardziej wyczekiwana i najbardziej wymagająca, dla niektórych niemal „wyprawa życia”  rozpoczęła się 1 lipca. Gotowi na przygodę rozpoczęliśmy pakowanie, 30 dni, 7 osób w jednym Volkswagenie T3 – nie było to łatwe wyzwanie. Nasz główny bagaż stanowiło „PYYYSZZNE” jedzenie, jako że Norwegia to jeden z najdroższych krajów w Europie, chcieliśmy zabrać go jak najwięcej. Po 2 dniach podróży dojechaliśmy do Danii, miejscowości Hirtshals, skąd mieliśmy prom, który cumował w Kristiansand, jednak okazało się, że najbliższy odpływa dopiero za 6 godzin! Czas nam się jednak nie dłużył, spędziliśmy go w bardzo urokliwym miejscu, na piaszczystej plaży, wsłuchując się w szum morza

Starym "Gruchotem" na północny kraniec Europy. – zdjęcie 1
Relacje z podróży

Starym "Gruchotem" na północny kraniec Europy.

Zastanawialiście się kiedyś czy warto zabrać Ukochaną Osobę, swoją najlepszą na świecie, ukochaną Psinę i pojechać swoim "ukochanym Gruchotem" na przysłowiowy koniec świata? Założę się, że na pewno tak! Odpowiedź, akurat na to pytanie, jest banalnie prosta. Kolejne pytanie - jak to zrobić? Odpowiedź też jest prosta - zabrać się do działania. Jaki wybrać cel podróży? Znowu łatwo odpowiedzieć - ulubiony!Tak było w naszym przypadku. Decyzję o wyjeździe na Nordkapp podjęliśmy w styczniu 2013 roku. Data wyjazdu - sierpień. Szybka kalkulacja - ile mamy czasu na przygotowanie auta, ile spraw trzeba załatwić, żeby pojechać w komplecie. Trzeba działać.

Gotowe trasy dla kamperów
e-bookiGotowe trasy dla kamperów
Zobacz e-booki

Krótka Szwecja 2016 - Kalmar, Öland – zdjęcie 1
Relacje z podróży

Krótka Szwecja 2016 - Kalmar, Öland

Ciężko jest wysiedzieć na miejscu. Szczególnie jeżeli okazuje się, że bilety, które do tej pory były zbyt drogie, w wyniku dobrej promocji stają się osiągalne. I tak kupiliśmy bilety na prom z Gdyni do Karskrony, dla czterech osób, z obiadami i jedną podwójną kabiną za niecałe 1200 zł. Normalna cena oscylowała w okolicach 2400 zł.Podróż trwa około 10 godzin w jedną stronę. Na promie można się całkiem przyzwoicie zaopatrzyć w sklepie wolnocłowym, ale o tym później.Z Karlskrony wyjechaliśmy w kierunku Kalmaru boczną drogą numer 130. Tak poprowadziła nas nawigacja (tomtom). Spokojna droga przez lasy. Na miejsce dotarliśmy wieczorową porą, by następnego dnia wybrać się na zwiedzanie.

Bory Tucholskie 2014, Piła Młyn i stanica PTTK Nogawica – zdjęcie 1
Relacje z podróży

Bory Tucholskie 2014, Piła Młyn i stanica PTTK Nogawica

W sierpniu 2014 roku wybraliśmy się z naszą polską namiotówką - Polsport GK-110 w Bory Tucholskie.Wyjechaliśmy z Torunia drogą numer 91 w kierunku na Gdańsk, by w Świeciu zjechać na drogę numer 240 w kierunku Tucholi. Minęliśmy Bysław i w miejscowości Szumiąca, przy Zajeździe EWA (parę słów o nim później) skręciliśmy w lewo i zaraz, pierwszą w prawo, w las. Akurat ta droga jest objęta zakazem ruchu, ale całe dzieciństwo tamtędy jeździłem, więc... sami rozumiecie. Tą drogą dojedziecie prosto do miejscowości Zamrzenica, a nakręcając kilka kilometrów dalej - do Piły Młyn. 

Festiwal Smaku w Grucznie 2016 – zdjęcie 1
Relacje z podróży

Festiwal Smaku w Grucznie 2016

Każdy lubi zajadać smakołyki, prawda? Szczególnie jeżeli są przygotowane tradycyjnymi metodami z wysokiej jakości produktów i są dostępne w atrakcyjnej cenie. Jeżeli w sierpniu wybierzecie się na Festiwal Smaków do Gruczna pod Świeciem to właśnie będziecie mogli tych smakołyków do woli popróbować.Festiwal Smaków w Grucznie to impreza cykliczna, nie wiem która to już była edycja w tym roku. Na pewno, co najmniej, czwarta, bo tyle razy tam byłem. Festiwal odbywa się w urokliwym miejscu, w pobliżu starego młyna w Grucznie. 

Węgry 2016 – zdjęcie 1
Relacje z podróży

Węgry 2016

Na początku sierpnia 2016 roku przyszedł czas ostatecznego pakowania i piątego dnia tego miesiąca ruszyliśmy w naszą pierwszą długą podróż z przyczepką kempingową. Poczciwa Niewiadówka przeszła szybki remont (wymiana osi, uchwytu holowniczego, elektryki); holownik z resztą też i można było śmigać.Zapakowani wyruszyliśmy z Torunia około godziny 18, wybierając bezpłatne trasy przez Czechy i Słowację przekraczając granicę w Cieszynie. Przekombinowaliśmy troszkę trasę przez Słowację i wylądaliśmy na drodze numer 14 koło Bańskiej Bystrzycy, która delikatnie mówiąc nie jest najprzyjemniejszą drogą do jazdy. Nie chodzi tu o przewyższenia, wjazdy i zjazdy, tylko o zwykłe dziury i płytową konstrukcję drogi. Poczciwy Fiacik wpadał w nieprzyjemne kołysanie i wibracje, co powodowało, że jazda była uciążliwa. Do tego deszcz i mgła. Fantastyczne połączenie.
z10
Icon