10 lat Carado i kamper zamiast tortu

10 lat Carado i kamper zamiast tortu – główne zdjęcie

Carado to najlepszy dowód na to, że aby liczyć się na rynku samochodów turystycznych, nie trzeba dysponować ogromną liczbą modeli. Wśród pojazdów tej niemieckiej marki znajdziemy co prawda aż 15 rozmaitych wariantów, ale podstawowe modele są tylko dwa - z alkową oraz z niskim dachem.

Carado nie może poszczycić długą historią. Produkcja kamperów tej marki rozpoczęła się w grudniu 2006 roku w Neustadt i od początku odbywała się pod auspicjami Erwin Hymer Group, która skupia obecnie aż 16 różnych marek.

Krótka, ale dynamiczna historia

Zakład Carado rozpoczynał produkcję z 60-osobową załogą. Po 10 latach w przedsiębiorstwie pracuje ponad 400 osób, a produkcja dochodzi do 7000 pojazdów rocznie. Ale tylko połowa z nich trafia do sprzedaży pod marką własną.

Jeden kamper budowany jest nie dłużej niż 1,5 dnia, przy czym warto podkreślić, że poza podwoziem i kabiną od Fiata Ducato, na miejscu produkowane są wszystkie elementy kampera, włącznie z ok. 250-300 elementami mebli. Na miejscu powstają również wszystkie elementy kempingowej części nadwozia.  

Śmiało można powiedzieć, że Carado dobrze wykorzystało swoje pierwsze 10 lat istnienia, tworząc markę silną, rozpoznawalną i to pomimo (a może właśnie dlatego?), że jej pojazdy raczej nie aspirowały do kategorii aut luksusowych. Duża konkurencja sprawia jednak, że aby dalej rozwijać się równie dynamicznie, marka musi się czymś wyróżnić. Czy pomoże w tym edycja jubileuszowa modelu T?

2 Carado Perfect10_T 447.jpg

Perfect10 T – urodzinowy cukierek dla klientów

Perfect10 T to model półzintegrowany z niskim dachem, który z zewnątrz wyróżnia się szampańską kolorystyką oraz drobnymi detalami, w tym oznaczeniem wskazującym na wyjątkową edycję. We wnętrzu uwagę przykuwa tapicerka z elementami z naturalnej skóry. Wersję tę wyróżniają także eleganckie fronty wentylowanych szafek górnych. W efekcie, edycja jubileuszowa prezentuje się bardziej elegancko, choć trudno tu mówić o jakichkolwiek zmianach w zakresie funkcjonalności.

Nieodłącznymi elementami wersji Perfect10 T są również pakiety Emotion oraz All-in-one (oferowane jako opcja także poza edycją jubileuszową). O ile ten pierwszy, to jedynie pakiet stylistyczny, o tyle drugi obejmuje bagażnik na cztery rowery oraz 19-calowy telewizor z anteną Teleco Flatsat Classic. Wartość tych dodatków producent wycenia na ponad 8 tys. euro, jednak w ramach urodzinowego prezentu, dopłacimy za nie „tylko” połowę tej ceny.

Perfekcyjny w trzech wersjach

Wersję Perfect10 T możemy wybrać przy zakupie jedynie trzech modeli: 135, 447 oraz 449. Pierwszy z tych wariantów jest najkrótszy – mierzy 598 cm długości. Na podwójnym łóżku (z wcięciem po stronie przejścia) nocować mogą dwie osoby. Łazienka z prysznicem znajduje się w tylnej części kabiny. Obok niej znalazło się miejsce na szafę.

Na tym tle wariant 447 prezentuje się już znacznie bardziej okazale, ale nic dziwnego, skoro długość tego pojazdu wynosi 743 cm. W tym kamperze nocować może nawet pięć osób, co możliwe jest dzięki dodatkowemu łóżku zamontowanemu pod sufitem. Znajdziemy tu także kabinę prysznicową znajdującą się po przeciwległej stronie toalety – z obydwu tych części możemy wyodrębnić stosunkowo sporą część łazienkową.  Kuchnia ma wygodny kształt litery L.

7 Carado layout T 447.jpg

 

10 lat Carado i kamper zamiast tortu – zdjęcie 1
10 lat Carado i kamper zamiast tortu – zdjęcie 2
10 lat Carado i kamper zamiast tortu – zdjęcie 3
10 lat Carado i kamper zamiast tortu – zdjęcie 4
marcin
marcin

Czasem lepiej zbłądzić, niż zbyt nachalnie pytać o drogę. Aldous Huxley

Czytaj także

BAŁKANY OSIOŁKIEM - ALBANIA 2011 – zdjęcie 1
Relacje z podróży
BAŁKANY OSIOŁKIEM - ALBANIA 2011
Przygoda z Albanią zaczęła się dość nietypowo. Podjeżdżamy do przejścia granicznego w Sukobin-Muriqan. Po przeczytaniu różnych informacji dotyczących wjazdu samochodem do Albanii, co przypilnować, jakie papiery musimy wypełnić i odebrać na granicy a potem je trzymać aż do wyjazdu, pierwsze miłe zaskoczenie. MARIQAN - SZKODRA - LEZHE - KRUJE TRASA 100km. Albania chyba doszła jednak do wniosku, że za dużo formalności odstrasza i teraz jedynie spisują numer rejestracyjny samochodu – do paszportu nawet nie zaglądają, tylko każą jechać dalej. No właśnie i tu problem, policjant spisał numer rejestracyjny i pokazuje jechać dalej, a tu nasz osiołek bryka. Bryka czyli, znów wyskoczyło nam coś z biegami i zostaliśmy z „3 i 4”. Podjeżdżamy kilka metrów i konsternacja co robić dalej. Ponieważ podobna sytuacja zdarzyła nam się już wcześniej wiemy jak ręcznie uruchomić pozostałe biegi, ale to dopiero początek naszego wyjazdu więc co dalej, wracać do Czarnogóry czy jechać dalej. Albańskiego nie znamy ani słowa. Podchodzi jednak do nas ktoś, zagląda pod maskę i tłumaczy w ogólnie rozumianym języku, że za 5 km jest warsztat. No to z duszą na ramieniu jedziemy. Po mniej więcej 5 km faktycznie jest coś, ale po wjechaniu na plac i rzuceniu okiem „co tu dają” okazuję się, że co najwyżej możemy opony wymienić. No nic – ręczne wrzucenie biegu i jedziemy. Dojeżdżamy do miejscowości – warsztatu ani widu ani słychu. W końcu mała niepozorna wiata – warsztat. Tak tylko jak się dogadamy skoro oni tylko albański. Szczęście w nieszczęściu akurat jest u nich Serb – więc on po swojemu my po swojemu no i tłumaczymy co i jak. Poprzednio wymiana tego elementu przysporzyła nam nie lada wrażeń więc i tym razem jesteśmy pełni obaw, ale tu sprawdza się powiedzenie – im biedniejszy kraj tym ludzie bardziej potrafią sobie radzić. Mechanik rzuca okiem pod maskę, za chwilę wraca z „paskiem do gazu” i jak gdyby nigdy nic wsadza ręce „na gorący silnik” 5 minut i gotowe. Mówi jednak, że kilka kilometrów dalej w Szkodrze są sklepy, że może tam znajdziemy element. Szczęśliwi jedziemy dalej.