Kemping dla rowerzystów

Ciągnięcie rowerem przyczepy kempingowej raczej nie jest wygodne. Zarówno wjazd pod górę z małym domkiem przyczepionym do jednośladu, jak i zjazd, podczas gdy przyczepa popycha rower, może sprawiać trudności. Pomysł prostej przyczepy rowerowej wciąż jednak powraca, bo takie rozwiązanie pozwoliłoby na naprawdę tanie i być może fascynujące podróżowanie.

W związku z tym modele przyczep kempingowych dla rowerów od czasu do czasu pojawiają się na tych samych targach, na których zobaczyć można także kampery i przyczepy samochodowe. I choć te rowerowe rzadko są czymś więcej niż tylko modelami koncepcyjnymi, wzbudzają niemałą sensację.

Profesjonalna koncepcja

Podczas targów w Duesseldorfie małą przyczepkę do roweru dwukrotnie już prezentowała firma Dethleffs, znana z produkcji „poważnych” przyczep i kamperów. Model Dethleffs Biker z daleka wygląda zupełnie tak, jak przyczepa samochodowa i trzeba podejść bliżej, by dostrzec różnice. A te tkwią w proporcjach. Biker jest mniejsza i lżejsza - waży 175 kilogramów. W środku zmieściło się m.in. całkiem spore łóżko. Przyczepa ta nie trafi jednak do seryjnej produkcji ze względu na problemy z uzyskaniem homologacji dla takiego pojazdu.

Co więc może zrobić osoba, która chce poruszać się rowerem, a jednocześnie chce mieć zapewnione miejsce na nocleg? Są na to sposoby, choć wymagają zarówno sporej fantazji, odwagi (nie można się przejmować tym „co ludzie powiedzą”), jak i konstruktorskiego zacięcia.

Fantazje majsterkowiczów

Sakari Holma – mieszkaniec Finlandii – sam zbudował przyczepę rowerową, w dodatku dużo lżejszą od tej stworzonej przez niemiecką firmę. Swoje dzieło wykonał z elementów drewnianych, a cała konstrukcja jest podobno bardzo lekka. Być może wehikuł ten przypomina bardziej zadaszone łóżko na kółkach niż przyczepę kempingową, pozwala jednak na w miarę wygodny nocleg. Konstruktor zadbał nie tylko o opływowy kształt i wysuwane podpory, ale także o „łezkowate” okna zakrywane na noc zasłonami.

Innym konstruktorem dziwnych pojazdów (zarówno jeżdżących, jak i pływających) jest Paul Elkins. Skonstruowany przez niego dom na kółkach waży 100 kg. Wewnątrz znajduje się składane łóżko, stół, wentylator oraz skrzynki pełniące rolę schowków. Ciekawym rozwiązaniem jest „pisuar”, do którego mocz oddawany jest z zewnątrz – wygląda to trochę tak, jak wlewanie paliwa do samochodu podczas tankowania. To jednak nie koniec dziwactw. Z przyczepy wystaje bowiem przezroczysta kapsuła. Śpiący mieszkaniec przyczepy umieszcza w niej swoją głowę, dzięki czemu nocą może podziwiać gwiazdy.

Można więc z powodzeniem stwierdzić, że jedynym ograniczeniem jest wyobraźnia oraz… siła mięśni, bo poruszanie się z takimi przyczepami po drogach może jednak być męczące – szczególnie podczas długich podróży. A przecież o takich właśnie marzyli ich konstruktorzy.

http://www.youtube.com/watch?v=09tm0uIIYZg
http://vimeo.com/633237
http://www.youtube.com/watch?v=pMkq_FK_N7g

marcin

marcin

Czasem lepiej zbłądzić, niż zbyt nachalnie pytać o drogę. Aldous Huxley

Czytaj także