Piani di Clodia – słoneczne wakacje nad Gardą

Baseny na kempingu Piani di Clodia nad Gardą

Pięciogwiazdkowy kemping Holiday Park Piani di Clodia położony jest na terenie o powierzchni 29 hektarów nad jeziorem Garda. Dysponuje 7 basenami i wieloma zjeżdżalniami.

Zakwaterowanie na kempingu

Piani di Clodia – słoneczne wakacje nad Gardą  – zdjęcie 1

Kemping oferuje wiele opcji zakwaterowania, które są idealnie wkomponowane w otaczającą naturę:

- przytulne murowane bungalowy,

- różne rodzaje maxikarawanówi

- ekskluzywne „Borgo dei Colli”.

Właścicielom czworonogów szczególnie polecany jest maxikarawan „Naturalgreen”.

Niedawno oddane do użytku zostały nowe, ekskluzywne maxicaravany z widokiem na jezioro z prywatnym jacuzzi na tarasie i Maxicaravan Prestige, o powierzchni 80m2, z których 20m2 jest przeznaczonych na maxi taras.

Na terenie kempingu znajduje się wiele doskonale wyposażonych stanowisk kempingowych.

Mini Spa, prywatne łazienki i najnowocześniejsze udogodnienia czekają na Was w fantastycznych pomieszczeniach sanitarnych, które zapadną w pamięć szczególnie Waszym dzieciom. Sprawdźcie koniecznie!

Atrakcje na kempingu

Piani di Clodia – słoneczne wakacje nad Gardą  – zdjęcie 2

Na Piani di Clodia Znajdziesz tu restauracje i pizzerie, w których można skosztować dań kuchni śródziemnomorskiej przygotowywanych przez naszych kucharzy. Ofertę gastronomiczną wzbogacają liczne bary i wyśmienita gastronomia.

Piani di Clodia wyróżnia się swoją wyjątkowością również dzięki niedawnej instalacji nowoczesnego kortu do gry w padla, który wzbogaca i tak już liczne oferty obiektów sportowych.

Dla dzieci tematyczny Mini Golf będzie wielkim przeżyciem. Podobnie z resztą jak Fantazyjny Plac Zabaw, Miniklub i Akademia Zabawy dzięki najróżniejszym zajęciom dla różnych grup wiekowych.

 

 

Piani di Clodia – słoneczne wakacje nad Gardą  – zdjęcie 1
Piani di Clodia – słoneczne wakacje nad Gardą  – zdjęcie 2
Baseny na kempingu Piani di Clodia nad Gardą
Piani di Clodia – słoneczne wakacje nad Gardą  – zdjęcie 4
CampRest.com
CampRest.com

Portal CampRest stworzyliśmy dla ludzi, którzy cenią wolność i podróżują na własną rękę.

Czytaj także

Ameryka Samochodem cz. 7/10 - Yosemite National Park – zdjęcie 1
Relacje z podróży
Ameryka Samochodem cz. 7/10 - Yosemite National Park
Mammooth Lakes zaskoczyło nas bardzo, zwłaszcza jak po upalnym klimacie Death Valley , paniusie w klapuniach musiały przedostać się  przy temperaturze 0 stopni w deszczu ze sniegiem pod drzwi naszego pokoju. Nie byliśmy totalnie przygotowani na taką  gwałtowną zmianę pogody…Wstaliśmy o 10:00, bo na dziś mieliśmy zaplanowaną trasę jedynie 150 mil do przejechania , więc luzik. Nie śpiesząc się poszliśmy na śniadanko na prawdziwe amerykańską kuchnię . Rozglądając się wkoło nie trudno było zauważyć ludzi poubieranych w kombinezony i buty narciarskie , pomykających z deskami snowboardowymi i nartami. Nie trudno było się zorientować  że jesteśmy w kurorcie narciarskim. Jakież było nasze zaskoczenie jak w recepcji motelu Kuba poprosił o raport pogodowy – a tu prawdziwa zimaJ Okazało się ,że wiele dróg jest zamkniętych i nie ma szans na przejazd. Wyznaczona przez nas droga od października do czerwca jest zamknięta (jedyny wjazd do Yosemite od strony wschodniej , przełęcz na wysokości 10 000 stóp) – więc trochę byśmy musieli poczekać. Szybko przeplanowaliśmy trasę i aby dostać się do kolejnego celu – Yosemite, musieliśmy objechać całe pasmo  górskie Sierra Nevada  - jedyne 500 mil…Czyli jednym słowem cały dzień drogi. Wyjechaliśmy z miasteczka w deszczu, zostawiając  pasma górskie we mgle . Zdążyliśmy ujechać ok. 30 mil i pojawiło się przepiękne jezioro, pogoda też się poprawiła, choć wiało jak diabli. Jakież było moje zdziwienie jak chwyciłam za aparat aby uwiecznić te super widoki a tu niespodzianka… baterie zostały w motelu. Nie dane nam było opuścić Mammoths Lakes więc wróciliśmy z powrotem do uroczego kurortu. Na szczęście baterie były na miejscu i się jeszcze ładowały.Mammoths opuściliśmy definitywnie o godz.13!!!!!!! Gmurcia chwyciła za kierownicę i pomknęła tak prawie przez 300 mil bez przerwy na siku (7 godzin), w swojej nowej wysokiej klasy czapeczce za 20 dołków i obciachowych okularach z Vegas. Po drodze zaliczyliśmy tylko 3 tankowania, małe zakupy i przejechaliśmy chyba przez wszystkie pory roku. Jechaliśmy i jechaliśmy, aż się ściemniło i nastąpiła zmiana driverów.Kuba dorwał się do kółka w odpowiednim momencie, bo zaczęły się zajebiste serpentyny, normalnie jak na karuzeliJ Żałowaliśmy , że księżyc tak słabo doświetla te strome zbocza, bo widoki byłyby pewnie nieziemskie. Przed północą dotarliśmy na miejsce do Oakhurst  - motelu Americas Best Value Inn. Pokój wypasiony ale lodówki nie było , co chłopaków bardzo zmartwiło….