Pocztówka z San Marino

Pocztówka z San Marino – główne zdjęcie

San Marino jest uważane za najstarszą republikę świata. Swoją nazwę wzięło od Świętego Marinusa, który w 301 roku założył na szczycie Monte Titano chrześcijańską wspólnotę. Jest tak maleńkie, że można je uznać nie tyle za kraj, co za niezależny zespół miejski na terytorium obcego państwa – w tym przypadku Włoch.

Stolica mini-państewka San Marino nosi tę samą nazwę. Jest enklawą, na której znajduje się niezwykła jak na tak ograniczony terytorialnie obszar liczba zabytków. Ich bogactwu miasto zawdzięcza określenie „muzeum pod gołym niebem”. Do najbardziej znanych należy zamek, trzy wieże ze stojącą na szczycie Monte Titano majestatyczną La Cesta, bazylika San Marino oraz Palazzo del Governo – pałac rządowy.

Muzeum pod gołym niebem

Warto przespacerować się na najpiękniejszy plac miasta, Piazza della Liberta. Rozciąga się z niego wspaniała panorama na góry i dolinę rzeki Marecchia. Pod jego powierzchnią znajduje się system średniowiecznych cystern na deszczówkę. Plac niczym łańcuch oplatają XVI-wieczne mury obronne, a główną jego ozdobę stanowi wykonana w XIX wieku Statua della Liberta. Przy placu stoi Palazzo Pubblico, neogotycki budynek ratusza.

Prócz zabytków w San Marino znajdziemy również wiele muzeów, w tym Muzeum Broni, mieszczące się w najstarszej i największej twierdzy miasta, czyli La Rocca o Guaita. Amatorzy drastycznych eksponatów na pewno nie przegapią możliwości wizyty w Muzeum Tortur, a ci o słabszych nerwach mogą udać się do Muzeum Figur Woskowych czy do Muzeum Filatelistycznego.

Z czego słynie San Marino?

Współcześnie mało kto nie wie, że San Marino jest jedną z europejskich stolic Formuły 1. Państewko słynie również z likierów, których smakiem rozkoszują się tysiące ludzi na całym świecie. Podobnie jest z wytwarzanymi w pobliskich winnicach winami – szczególnym zainteresowaniem cieszą się wina „mistra” oraz „moscato”. Pamiątką z wizyty w mieście-muzeum mogą być również wyroby skórzane i złotnicze, papierosy, karty do gry czy ceramika.

San Marino jest znane z kolorowych znaczków pocztowych, stanowiących przedmiot pożądania filatelistów. Zarówno znaczki, jak i monety San Marino  można kupić w Państwowym Biurze Filatelistycznym i Numizmatycznym.

Państewko słynie również z dużej liczby organizowanych festiwali. Jego flagowym wydarzeniem są coroczne Medieval Days (Dni Średniowiecza). W 2015 roku odbędą się w dniach 23-26 lipca. W trakcie festiwalu można posłuchać koncertów muzyki średniowiecznej, obejrzeć spektakle, pokazy akrobatyczne oraz turnieje – w tym słynny turniej kuszniczy.

Kemping w San Marino

San Marino można spokojnie zwiedzić w ciągu jednego dnia, ale czy to znaczy, że już wieczorem trzeba opuścić to maleńkie państewko? Bynajmniej. Turystów zmęczonych poznawaniem atrakcji zaprasza duży kemping Centro Vacanze San Marino. To właściwie wioska kempingowa, oferująca miejsca pod namioty, parcele pod przyczepy i kampery, a także nocleg w domkach i pokojach hotelowych. Obiekt jest całoroczny, pięknie położony pośród zieleni, na malowniczym wzgórzu z widokiem na rzekę Rivierę. Tuż przy nim znajduje się przystanek autobusowy, z którego można dostać się do zabytkowego centrum miasta.

Do dyspozycji gości kempingu jest basen, pizzeria, restauracja i supermarket. Na jego terenie znajduje się również skatepark, plac zabaw dla dzieci (w sezonie działa klub z animatorami) i kilka boisk, na których można grać w piłkę nożną, siatkówkę, a także w tenisa. Można przyjechać tu z psem.

Bez względu na to, czy ktoś zdecyduje się na odwiedzenie San Marino, pchany chęcią zakupu markowych perfum, likieru Limoncello bądź wysokoprocentowej Grappy, czy może miłością do zabytków, z wizyty w trzecim najmniejszym kraju świata będzie bardzo zadowolony.

Pocztówka z San Marino – zdjęcie 1
Pocztówka z San Marino – zdjęcie 2
Pocztówka z San Marino – zdjęcie 3
Pocztówka z San Marino – zdjęcie 4
Ken.G
Ken.G

Z zawodu pisak, z zamiłowania kociara. Kiedyś zobaczy co jest za Uralem - dobrnie aż do Władywostoku. A póki co, kiedy może, cieszy się słońcem krajów południowej Europy. I też jest fajnie ;)

Czytaj także

Mestre, czyli w Wenecji nie musi być (bardzo) drogo – zdjęcie 1
Ciekawe miejsca
Mestre, czyli w Wenecji nie musi być (bardzo) drogo
Tanio spędzić wakacje w Wenecji? Brzmi jak średni żart, zważywszy na wciąż rosnące ceny usług w mieście kanałów i gondoli, stawki przytłaczające samych mieszkańców. Jednak da się, trzeba po prostu troszkę pokombinować – przykładowo, wybierając pobyt na kempingu w Wenecji, a konkretniej w Mestre. Ponoć wenecjanie niespecjalnie przepadają za turystami. Według różnych źródeł każdego dnia (a z pewnością w sezonie) do miasta przybywa tyle ludzi, co żyje w nim na co dzień. Mieszkańcy skarżą się na tłumy w komunikacji miejskiej, a przede wszystkim na rosnące ceny usług. Nie chodzi bynajmniej o stawki w restauracjach czy hotelach, lecz o codzienność – ceny produktów żywnościowych, czynszu czy właśnie komunikacji. Zafascynowani pięknem, klimatem i renomą kurortu turyści często nie zauważają jak trudne jest życie wenecjan. A ci, którzy dostrzegają te niedogodności, kalkulują koszty i coraz chętniej wybierają na nocleg czy miejsce stołowania się nie centrum Wenecji, lecz korzystniejsze cenowo Mestre. Jedzenie jest tu równie pyszne, a można zakupić je nawet kilkukrotnie taniej. Dla porównania, espresso w Mestre znajdziemy już za ok. 1 euro, podczas gdy w którejś z weneckich kawiarni – za 4 euro. Warto zajrzeć także do delikatesów bądź marketów i zrobić żywnościowe zakupy. Lokalne produkty są wyjątkowo pyszne, a do tego zawsze świeże i stosunkowo niedrogie. Jeżeli głód dopadnie nas w trakcie zwiedzania Wenecji, lepiej szukać barów niż restauracji. Dobrym przykładem może być Crazy Bar, w którym serwuje się typowe dla regionu dania i napoje. Miłym gestem w lokalach gastronomicznych będą próby nawiązania kontaktu (w tym złożenia zamówienia) po włosku. Jeszcze milszym – chęć poznania tradycyjnych potraw, niekoniecznie pizzy, która, choć popularna, wcale nie jest miejscowym specjałem. Z pewnością parokrotnie rzucą się nam w oczy napisy zamieszczone przed niektórymi restauracjami: „NO PIZZA”. Warto zamówić lokalne wino, polecane przez dany lokal („a la casa”). Z piw godne polecenia jest m.in. Birra Veneziana Rossa.