Camper System i nowe inwestycje w infrastrukturę kamperową

Camper System i nowe inwestycje w infrastrukturę kamperową – główne zdjęcie

Polska firma Camper System od kilka lat ma wydatny udział w rozbudowie sieci camper parków oraz miejsc serwisowych. Jej techniczny know how oraz funkcjonalność i jakość produktów doceniają zarządcy tego typu miejsc. Z technicznego punktu widzenia obsługa tego typu inwestycji obejmować musi szeroki zakres usług – od biznes planu, doradztwa i planowania, przez zgodny z przepisami i lokalnymi uwarunkowaniami projekt aż po finalny montaż i wsparcie w trakcie eksploatacji. Właściciel firmy, Bogusz Trepka, nie boi się wyzwań i doskonale radzi sobie z realizacją najtrudniejszych nawet tematów.
Dziś przedstawić Wam chcielibyśmy dwie „świeże” realizacje Camper System, które niedawno dołączyły do listy miejscówek przyjaznych kamperom i oferujących możliwość ich obsługi.

Bałtów – tuż pod stokiem

Camper System i nowe inwestycje w infrastrukturę kamperową – zdjęcie 1

„Bałtów Aktywnie” to nowy projekt prowadzony przez Bałtowski Kompleks Turystyczny przy współpracy z firmami i podmiotami mającymi doświadczenie w kwestii adaptacji terenów przyrodniczych do użytku sportowo – rekreacyjnego. Tworzą go ludzie z pasją, których celem jest propagowanie zdrowego trybu życia, zachęcanie do wszelkiego rodzaju aktywności w otoczeniu pięknej przyrody. - czytamy na ich oficjalnej stronie internetowej. I rzeczywiście – ogromna przestrzeń i rozbudowana infrastruktura kompleksu zachęca do korzystania. Tym lepiej, że od teraz również użytkownicy kamperów mogą spokojnie przybywać i korzystać z nowo powstałego zaplecza dla swoich pojazdów.

Na parkingu za wypożyczalnią, w odległości zaledwie 50 m od stoku znajdziemy 12 miejsc dla kamperów. Utwardzona nawierzchnia, zrzut szarej wody, pobór czystej, dostęp do energii elektrycznej oraz wifi to pakiet oferowanych udogodnień. Dodatkowo opłaty dokonać możemy gotówką lub kartą w automacie. Postój kosztuje 50 zł za dobę, a prąd dodatkowo 12 złotych. Wodę zatankujemy w cenie 1 zł/10l (stan na dzień 23.04.2022). Co ważne – wymagana jest wcześniejsza telefoniczna rezerwacja miejsca. Dane kontaktowe znaleźć można na stronie internetowej kompleksu. Dodatkowe atuty to atrakcje dla dzieci oraz bliskość restauracji.

Krasiejów – kamperem do dinozaurów

Camper System i nowe inwestycje w infrastrukturę kamperową – zdjęcie 2

Jeden z najbardziej znanych parków dinozaurów w Polsce także dostrzegł potencjał grupy docelowej, jaką stanowią „kamperowcy” i rozszerzył możliwości swojej bazy noclegowej. Położona w malowniczej scenerii od wielu lat jest ulubionym miejscem wypoczynku i zabawy dla całych rodzin z dziećmi. Oddana niedawno do użytku stacja obsługi pojazdów kempingowych marki Camper System jest doskonałym uzupełnieniem oferty noclegowej parku. Do dyspozycji gości jest 12 miejsc na utwardzonym placu. Obok możliwości zrzutu szarej i uzupełnienia czystej wdoy mamy możliwość podłączenia się do prądu oraz bezpłatne wifi.

Camper System i nowe inwestycje w infrastrukturę kamperową – zdjęcie 3

Goście CamperParku, pola namiotowego i kempingowego mają wyjątkową możliwość skorzystania z preferencyjnych warunków zakupu biletów do Parku Nauki i Rozrywki. Korzystając z zakwaterowania Pakiet Kompleksowy bądź JuraPark płacimy tylko raz. W pozostałe dni pobytu zyskujemy bezpłatny dostęp do atrakcji wchodzących w skład zakupionego przez nas pakietu. Cennik CamperParku przedstawia się następująco – opłata postojowa 50 zł/noc, woda czysta 1 zł/10 l, prąd 12 zł/doba (stan na 23.04.2022). Co ciekawe, po wcześniejszej rezerwacji skorzystać możemy z dodatkowych usług gastronomicznych – śniadań i kolacji. Obiad zjemy w godzinach pracy obiektu. Park jurajski to nie jedyna atrakcja w pobliżu – chcąc urozmaicić pobyt skorzystać możemy z oferty spływów kajakowych rzeką Mała Panew, pojeździć konno, odkryć okoliczne szlaki rowerowe lub wypróbować Staniszczańską Kolej Drezynową.


 

Camper System i nowe inwestycje w infrastrukturę kamperową – zdjęcie 1
Camper System i nowe inwestycje w infrastrukturę kamperową – zdjęcie 2
Camper System i nowe inwestycje w infrastrukturę kamperową – zdjęcie 3
Camper System i nowe inwestycje w infrastrukturę kamperową – zdjęcie 4
Maciej Kinal
Maciej Kinal

Najlepiej czuje się w odmęcie branżowych targów i spotkań z pasjonatami. Techniczny freak. W życiu rozebrał na części pierwsze już niejednego kampera. Fan dużych pojazdów, kolarstwa górskiego i podróżowania bez ograniczeń wagowych i finansowych. W CampRest jest odpowiedzialny za wszelkie publikacje w tematach motoryzacyjnych.

Czytaj także

Ameryka Samochodem cz. 8/10 - Sequoia National Park – zdjęcie 1
Relacje z podróży
Ameryka Samochodem cz. 8/10 - Sequoia National Park
Wczorajszy nocleg znaleźliśmy z tak zwanego buta – to była pierwsza noc, na którą nie mieliśmy zarezerwowanego noclegu. Dojeżdżając do Fresno spodziewaliśmy się małej miejscowości, która okazała się dość sporym miastem, więc nawet nie wjechaliśmy do centrum.  Skusiliśmy się na zagłębie fastfoodowe (w jednym miejscu oprócz McDonalda można znaleźć Wenddys, Taco Bells, Carl’s Jr, In&Out burger, Denni’s, KFC – prawdziwy raj dla amerykańskich grubasów) gdzie znaleźliśmy też dwa motele. Takie przydrożne miasteczko, gdzie na noc zatrzymują się kierowcy ciężarówek oferuje noclegi za jedyne 67 dolarów za 4 osoby . I tak po rozpakowaniu auta spacerkiem poszliśmy na pyszne tłuste hamburgery.Potem trochę obowiązków – czyli noclegi w San Francisco. Przy tej okazji odbyła się burzliwa debata – ja z Elą uparłyśmy się żeby mieszkać jak najbliżej centrum – czyli w okolicy Union Square, a chłopcy kibicowali noclegowi w naszej już zaprzyjaźnionej sieci Travellodge. Dla nas jednak 1600 metrów dalej to wyzwanie nie na ulice San Francisco, które zamierzamy zmierzyć wzdłuż i wrzesz. W końcu stanęło na naszym – śpimy w Union Plaza Hotel. Po obróbce zdjęć poszliśmy na pojednawczego drinka na basen – tanie hotele jak zwykle oferują large pool – ten był aż na 16 osób. I tak posiedzieliśmy przy basenie pod palmami pijąc drinka o 12 w nocy starając się swoimi wybuchami śmiechu nie budzić śpiących kierowców, którzy zaparkowali swoje piękne wielkie, kolorowe ciężarówki na parkingu tuż obok.Rano wstaliśmy o przyzwoitej porze, choć jak już wiecie przychodzi nam to z coraz większym trudem – już się przestawiliśmy czasowo i mimo tego że zegarek był nastawiony na godzinę 17 polskiego czasu wstać było ciężko. Kuba przewidując taką sytuację wykonał jeszcze zabieg ukrycia budzika – tak żeby nikt nie mógł go za szybko wyłączyć jak zacznie dzwonić. Komu let’s temu go – ruszyliśmy do Sequoia National Park, który przywitał nas bujną roślinnością i olbrzymimi drzewami.Weszliśmy na Moro Rock – zdobyłam pierwszy dwu tysięcznik – hi hi – wchodząc po przygotowanej do tego ścieżce składającej z prawie 400 schodów. Wysiłek miał wymiar jedynie ambicjonalny, gdyż na górze okazało się, że i tak nic nie widać, bo byliśmy w chmurach, których niestety nie rozwiał dzisiaj wiatr.Następnie zaliczyliśmy spotkanie z Generałami – Shermanem i Grantem. Jak na amerykanów okazali się nieźle otyli – 12 metrów obwodu w pasie… mowa oczywiście o największych drzewach nazwanych imionami zasłużonych. Wszystko dookoła też miało amerykański size – generalnie las nosi nazwę Giant Forrest. Mimo wszystko po poprzednich atrakcjach te dzisiejsze okazały się najmniej spektakularne – może dlatego, że krajobraz najbardziej zbliżony do Polskich warunków – taki większy las, z większymi drzewami. W tej chwili jesteśmy już na trasie do San Francisco, gdzie czekają na nas ulice i atrakcje tego miasta.Dziś w planach nocny spacer po blussowo jazzowych lokalach – mamy do nich bliżej aż o 1600 metrów…San Francisco wzywa - przeczytaj kolejną część!!!!.