Słoweński multitalent – Adria Active

Słoweński multitalent – Adria Active – główne zdjęcie

Segment kompaktowych aut na bazie Renault Trafic i podobnych ma się świetnie. Są to pojazdy, które możemy użytkować na co dzień jako auta rodzinne, ale także dostawcze i oczywiście jako kampery. Producenci prześcigają się w pomysłach na jak najbardziej efektywne i ergonomiczne wykorzystanie przestrzeni, nierzadko oferując miejsce do spania dla całej rodziny, a nawet... funkcję łazienki.

Jedną z pierwszych firm, które zaprezentowały swój pomysł na aranżację nowego Renault była Adria, której serię Active mieliśmy okazję podziwiać podczas targów Caravans Salon w Dusseldorfie w ubiegłym roku. Zapraszamy do lektury.

Nowy Trafic – mega baza na wielofunkcyjnego kampera

Słoweński multitalent – Adria Active – zdjęcie 1

Długość auta to 499 cm, a wysokość wynosi dokładnie 2035 mm. Masa własna to 2 tony, a za napęd odpowiadać może jeden z kilku spełniających najnowsze normy spalin silników wysokoprężnych o pojemności 2 litrów i mocy 110-170 KM. Oczywiście do wyboru mamy skrzynię manualną lub automat. Z zewnątrz karoserię zdobić może szereg akcentów stylistycznych (zderzaki, lusterka) oraz 16- lub 17-calowe alufelgi.

Światła w technologii LED to standard. Najnowsza wersja Renault urzeka nowoczesnością kokpitu – podąża za najnowszymi trendami i łączy najwyższej jakości materiały i multimedia. Do wyboru oczywiście mamy szerokie spektrum systemów asystujących kierowcę (włącznie z kamerą cofania). We wnętrzu znajdziemy 6 miejsc siedzących, które możemy przesunąć uzyskując monstrualną (jak na gabaryty pojazdu) przestrzeń ładunkową – poza podróżowaniem idealne auto na duże zakupy lub przeprowadzkę.

Warto podkreślić, że fotele kierowcy i pasażera są obrotowe – daje to możliwość stworzenia wewnątrz czegoś na kształt salonu. Linia Active obejmuje dwa modele – Base oraz Pro. Model Pro oferuje moduł kuchenny, zewnętrzny prysznic oraz miejsce do spania dla 4 osób. Base natomiast to aż 5 miejsc sypialnych, jednak bez kuchni. Oba auta opcjonalnie można uzbroić w systemy ogrzewania Webasto.

Adria Active Base – idealny dla pasjonatów sportów

Słoweński multitalent – Adria Active – zdjęcie 2

Adria Active Base jest idealnym partnerem dla aktywnych. Przede wszystkim oferuje przestrzeń dla wszelkiej maści sprzętu – kolarstwo, triathlon,  nurkowanie, wspinaczka czy wind surfing – wszystko znajdzie tu swoje miejsce. Dzięki kompaktowym wymiarom dojedziemy do samego centrum wydarzeń. Dzięki podnoszonemu dachowi sypialnemu nie tylko możesz zwiększyć prześwit/wysokość wewnątrz pojazdu, ale także komfortowo przenocować całą rodzinę lub paczkę przyjaciół - do 5 osób wyśpi się na pokładzie tego sympatycznego blaszaka.

Wzdłuż bocznej ściany zlokalizowano szereg schowków, w których oprócz bagażu miejsce znajdzie także turystyczna lodówka. Oczywiście mamy możliwość podłączenia prądu z zewnątrz przez dedykowane gniazdo, a by zasilić odbiorniki wewnątrz pomyślano o gniazdach USB.

Akumulator dedykowany do zabudowy, zasilający oświetlenie, ew. sterowanie ogrzewania i ładowanie/zasilanie urządzeń ma pojemność 100 Ah pojemności – to całkiem sporo. Na wyposażeniu mamy tu również płytę indukcyjną Gorenje, która daje nam możliwość przyrządzenia posiłku w podróży. O prywatność obok rolet w drzwiach bocznych zadba zestaw zasłon szoferki i bagażnika.

Multitalenty w cenie

Słoweński multitalent – Adria Active – zdjęcie 3

„Maluchy” Adrii nie są może najtańsze, jednak legendarna jakość i wysoka wartość przy odsprzedaży to istotne elementy przemawiające za wyborem słoweńskiego producenta. Miejmy na uwadze, że wybór tego typu auta zawsze musi być postrzegany w kategoriach pewnego kompromisu. Pamiętajmy, że nie musimy tu ponosić wysokich kosztów zakupu i utrzymania pełnowymiarowego kampera.

Decydując się na kompaktowego vana wjedziemy i zaparkujemy praktycznie wszędzie. Jeśli głównym okresem podróży jest lato, a za cel obieramy miejscówki z przyłączami prądu i węzłami sanitarnymi, to nie znajdziemy lepszej opcji, niż kompaktowe blaszaki. Na miejsce dojedziemy wypoczęci bez ograniczeń prędkości, którym podlegają większe auta. Ekonomika jednostek napędowych nie pozwoli ponadto zrujnować portfela, a po drodze w razie potrzeby – jak w tradycyjnym kamperze – będziemy mogli w dowolnym momencie zorganizować nocleg dla całej rodziny.

Trafic jest także idealnym autem rodzinnym na co dzień, a w razie czego z powodzeniem przewiezie kanapę, szafę czy sprzęt sportowy. Cena modelu BASE na moment pisania artykułu oscyluje wokół 250 tysięcy złotych. Przedstawicielem marki ADRIA jest grupa ELCAMP – aktualną ofertę pojazdów znajdziecie pod linkiem: https://elcamp.otomoto.pl/inventory

Showroom i autoryzowany punkt dealerski/serwis w stolicy prowadzi Warszawskie Centrum Caravaningu – www.wcc.pl.

Galeria

Słoweński multitalent – Adria Active – zdjęcie 1
Słoweński multitalent – Adria Active – zdjęcie 2
Słoweński multitalent – Adria Active – zdjęcie 3
Słoweński multitalent – Adria Active – zdjęcie 4
Maciej Kinal
Maciej Kinal

Najlepiej czuje się w odmęcie branżowych targów i spotkań z pasjonatami. Techniczny freak. W życiu rozebrał na części pierwsze już niejednego kampera. Fan dużych pojazdów, kolarstwa górskiego i podróżowania bez ograniczeń wagowych i finansowych. W CampRest jest odpowiedzialny za wszelkie publikacje w tematach motoryzacyjnych.

Czytaj także

Grecja - Hej Ho Przygodo! – zdjęcie 1
Relacje z podróży
Grecja - Hej Ho Przygodo!
W czwartek rano zadzwonił Tomek -Hej. Szybka akcja, lecimy w środę do Grecji? Jak mogłam odmówić?! Zwłaszcza gdy Wielkanocny nawrót zimy tylko przekonywał do ucieczki w stronę słońca, morza, plaży i skał. Plan był taki: lecimy na wyspę Kos, z niej płyniemy na Kalymnos, grecką mekkę wspinaczkową (ponad 1000 dróg wspinaczkowych). Mieliśmy parę dni aby zorganizować wszystko, przelot na tydzień w obie strony linią Ryanair kosztował dla naszej dwójki ok 900zł wraz z bagażem dodatkowym i resztą opłat, noclegi w tym okresie kosztują 25euro za studio dla dwóch osób (20euro dla jednej), my znaleźliśmy za 18euro, no i pakowanie, które wcale nie było takie proste patrząc na pogodę za oknem. W środę rano w Krakowie panowała istna zamieć śnieżna. W samolocie siedzieliśmy ponad godzinę czekając aż samolot zostanie odśnieżony i będziemy mogli wystartować. Pojawiał się stres zagłuszany myślami o słonecznej Grecji. Łuuhuu, w końcu ok.11:15 udało się wystartować. Około godziny 13:30 zaczęły się turbulencje, coś pokrążyliśmy i wylądowaliśmy. Co niektórzy zaczęli klaskać -So Polish. Po chwili okazało się, że wcale nie jesteśmy na Kos, tylko na Krecie. Powiedziano nam, że to tylko międzylądowanie, zatankują samolot i lecimy dalej, bo nad Kos są słabe warunki atmosferyczne: wiatr, deszcz i cała reszta. Po niecałej godzinie siedzenia w samolocie dostaliśmy nowe informacje od kapitana -Wracamy do Krakowa! Dzisiaj na Kos nie wylądujemy, polecą Państwo jutro. Wtedy atmosfera zaczęła być gorąca! Wyglądało to dramatycznie przekomicznie. Baby zaczęły się awanturować, zwłaszcza jedna, która chciała zbuntować wszystkich pasażerów przeciwko obsłudze. Wołała -Nie dajmy się oszukać! Jutro nigdzie nie polecimy! Dalej wszyscy, wysiądźmy tutaj na Krecie! Dzieci zaczęły płakać, rodzice wymieniali się pampersami, stewardesy nosiły wodę. Taka atmosfera trwała przez około 2 kolejne godziny. Cały czas pojawiały się coraz to nowsze informacje od kapitana, m.in. że akurat dzisiaj jest nawałnica nad Kos, więc nic tam nie wyląduje, że akurat dzisiaj strajkują promy, więc nic nie pływa. Pasażerowie dyskutowali między sobą co robić, dzwonili do rodziny, znajomych którzy sprawdzali możliwe połączenia z Krety.