ŚLADAMI SŁONECZNEJ ITALII

ŚLADAMI SŁONECZNEJ ITALII – główne zdjęcie

Cefalu – miasto Normanów.
Cefalu to sycylijskie miasteczko słynące ze średniowiecznych zabytków
i malowniczego położenia. Bardzo często nazywane jest „Miastem Normanów”. Przez wielu uważane za najpiękniejszą miejscowość kąpieliskową na wyspie.

W Cefalu białe domki w typowo włoskim stylu, kręte, wąskie uliczki ozdobione kwiatami są jakby wciśnięte między Morze Tyrreńskie i wysokie, żółto-brązowe góry.

Miasto to dobry punkt wypadowy na wycieczki fakultatywne, ponieważ leży między dwoma dużymi miastami nadmorskimi – Palermo i Mesyną. Przed wjazdem do miasteczka znajdują się dwa duże campingi.

Cefalu swoim pięknem i niezwykłą atmosferą zachwyciło już wielu. Jest małą, nadmorską wioskę, która mimo rozwoju turystyki, nie zatraciła swojego regionalnego klimatu, ale z drugiej strony nie jest też pozbawiona miejsc, gdzie nie tylko można leniuchować i odpoczywać, ale również dobrze się bawić.

cefalu-morzejpg

Cefalu słynie z winnic i wyrobu najlepszych, sycylijskich win, a także z zabytków światowej klasy. Warto wybrać się na spacer po mieście, aby móc obejrzeć średniowieczne kościoły i fortyfikacje oraz chyba najsłynniejszą budowlę w mieście normańską katedrę - Duomo di Cefalù.
We wnętrzu katedry imponują bizantyjskie freski - dzieło artystów arabskich. Połączenie
tak odrębnych od siebie stylów Wschodu i Zachodu jest chyba tym, co sprawia, że widok katedry jest tak wyjątkowy. Również architektura miasta ma nieco arabski wygląd – niskie, bielone domki, żelazne wrota do większych posiadłości i arabskie łaźnie, a zaraz za miastem gaje oliwne i plantacje drzewek pomarańczowych.

cefalujpg

Aby móc odczuć prawdziwie sycylijską atmosferę miasteczka, trzeba wybrać się na miejscowy bazar - tutaj dopiero widać, jak żywiołowi, spontaniczni i życzliwi są Sycylijczycy. U miejscowych sprzedawców można zakupić świeże ryby i owoce morza. Uwagę zwracają też stare kobiety handlujące domowymi wyrobami – to właśnie u nich można zakupić kulinarne skarby, których smak i aromat na długo pozostaje w pamięci.

Więcej informacji na stronie : www.amo-italia.com

ŚLADAMI SŁONECZNEJ ITALII – zdjęcie 1
ŚLADAMI SŁONECZNEJ ITALII – zdjęcie 2
KotajnyPR
KotajnyPR

Miłośniczka słonecznej Italli, dobrego jedzenia i podróży z ukochanymi osobami.

Czytaj także

Lombok - witamy w raju! – zdjęcie 1
Relacje z podróży
Lombok - witamy w raju!
Planujac wakacje w tym roku stwierdziliśmy, że odwiedzimy Lombok. Trochę już słyszeliśmy o wyspie, ale niewiele. Tyle tylko, że jest duża i zupełnie inna niż Bali. Dlatego też nie bardzo wiedzieliśmy czego się spodziewać.  Przypłynęliśmy na wyspę transportem wspomnianym we wpisie poświęconym GILI T:) Jechaliśmy około dwóch godzin, by znaleźć się w Kucie. I tu już pierwsze zaskoczenie. Nie ma nic wspólnego z Kuta na Bali. Tam-tłum turystów, tu tłum dzieci próbujacych sprzedać bransoletki hand-made. Zaskoczył nas fakt, że potrafiły powiedzieć "Cześć, jak się masz" w prawie każdym języku :)  Na spokojnie zjedliśmy kolację myślac, że bez problemu znajdziemy nocleg, ale niestety troszkę się oszukaliśmy :) Nie było tak łatwo, ale udało się po ok. 2 lub 3 h poszukiwań na skuterach. Pamiętajcie zatem, aby zarezerwować coś zanim się tam znajdziecie :) (zależy oczywiście od pory roku) To wyspa najpiękniejszych dzikich plaż jakie do tej pory ujrzałam. W dodatku całkiem pustych. Oczywiście pustych do czasu, bo jak tylko postanowicie się gdzieś zatrzymać, w przeciagu 5 minut znajda się koło was lokalsi sprzedajacy ananasy, piwa, sarongi, kokosy, albo próbujacy wyłudzić opłatę za pilnowanie skutera na 'parkingu' :)  Tu nie zaskoczy Was tłum szalonych turystów i lokalsów na skuterach, bo drogi sa kompletnie puste :) Odważyłam się nawet zrezygnować z kasku i długich spodni :P Polecam warung Sonya. Jest własnościa kobiety, która urodziła się na Lomboku i pochodził z bardzo biednej rodziny. Jako ośmiolatka sprzedawała ananasy na plaży w Kucie próbujac zarobić na życie. Od 15 roku życia sprzedawała sarongi i trwało to przez kolejne 12 lat. W 2010 spotkała ja dziewczyna z Angli, która kolejny raz odwiedziła Lombok. W ramach wdzięzności za gościnność Sonyi, postanowiła pomóc jej i sfinansowała budowę warunga. To miejsce z niesamowitym jedzeniem, najmilsza obsługa na śwecie i najpyszniejszym sokiem arbuzowym!! Nie możecie tam nie zajrzeć :) Polecam również wycieczkę na północna część wyspy, by ujrzeć wodospady! Sendang Gile to atrakcja wyspy, której nie można pominać. Przewodnik poprowadzi Was ścieżka przez dżunglę, dziurawymi mostami, pod zwalonymi drzewami, aż do bajkowego wodospadu! Można się wykapać więc nie zapomnijcie o strojach kapielowych i spodenkach :) Będac na wyspie grzechem byłoby nie kupić pamiatek takich jak maski, naczynia, rzeźby etc, bo właśnie na tej wyspie sa najtańsze i inne niż wszystkie. Z reszta sami zobaczycie :) Surfowanie jak najbardziej możliwe. Niestety nie przy plaży, a gdzieś gdzie akurat sa fale. Lokalsi zabiora Was bardzo mała łódka (jak to możliwe, że ona nie tonie?:) na miejsce, w którym danego dnia sa najlepsze fale. Pamiętajcie o karcie do aparatu, bo ja akurat zostawiłam ja w laptopie, dlatego nie zobaczycie zdjęć :) Ale musicie uwierzyć mi na słowo! WARTO! :) Podsumowujac. Lombok zdecydowanie obowiazkowy przystanek podczas zwiedzania Inonezji. MUST SEE!!!.