stefanostrowski

Pierwszy wyjazd na Litwę – zdjęcie 1
Relacje z podróży

Pierwszy wyjazd na Litwę

 Pierwszy nasz wyjazd na Litwę.Relacja pisana "na kolanie" tak więc z góry przepraszam za literówki i pokręcone zadania. Nic nie poprawiałem, jest tak jak to widziałem w 2005 roku.24 czerwca 2005 – pogoda przepiękna, od dobrych kilku dni jest gorąco, kolejne prognozy pogody nie zapowiadają zmian, wiec tylko wyruszać na wycieczkę...Około godziny 8 rano wyruszyliśmy 10 letnim Fiatem Cienquecento w kierunku granicy Polsko Litewskiej. Około 11.00 byliśmy już na przejściu granicznym w Ogrodnikach. Ze zdziwieniem wjechaliśmy na przejście graniczne na którym nie było ani kolejek ani wielu uzbrojonych funkcjonariuszy straży granicznej... jak to się widzi na granicy Polsko – Białoruskiej. Przejście pokonaliśmy nie wysiadając z auta, wszystko trwało około 1 minuty i już jesteśmy po stronie Litewskiej.

Łotwa 2014 – zdjęcie 1
Relacje z podróży

Łotwa 2014

Załogi (w kolejności podróżowania):My, czyli Agnieszka,Stefan, Piotruś (5lat), Gabriela (1 roczek) – Citroen Xsara Picasso 1.8 LPG + KIP 42 TTZEla, Michał i Agata – Skoda Octawia kombi 1.9 TDI + NiewiadówAsia, Leszek i Kuba (3 lata) – VW Touran 1.9 TDI + ABI30.06 PoniedziałekWczoraj w nocy przyjechał Michał z rodziną z Opoczna swoją niewiadóweczką, przenocowali i dziś ruszamy w kierunki Litwy, potem docelowo - Łotwy.Pogoda nie nastraja optymistycznie. Wszelkie prognozy donoszą, że ma lać przez co najmniej tydzień, słabiutko wygląda nasza wyprawa biorąc pod uwagę, że nastawiamy się na siedzenie na plaży.

Litwa - Łotwa - Estonia 2012 – zdjęcie 1
Relacje z podróży

Litwa - Łotwa - Estonia 2012

Dzień I Jest poniedziałek 2 lipca. Piękne słońce, a my podążamy w kierunku biura paszportowego, bo przecież kto by pomyślał wcześniej o odebraniu naszych paszportów – jak zwykle wszystko na ostatnią chwilę.Około 9.30 odbieramy paszporty i w drogę, ku granicy z Litwą.Oczywiście w dobie Unii Europejskiej granicy prawie nie zauważamy i po chwili mkniemy autostradą ku Litewskiej Kłajpedzie. Po drodze zatrzymujemy się w fajnym lokalu na obiad – nazywa się „170 km”. Tam połykamy litewskie pierogi i jedziemy dalej.
z1