Wakacje nad Gardą bez ciągłego planowania. Co oferuje Piani di Clodia na miejscu?

Wakacje nad Gardą bez ciągłego planowania. Co oferuje Piani di Clodia na miejscu? – główne zdjęcie

Są wakacje, podczas których każdego ranka sprawdzamy mapę, szukamy restauracji, jedziemy na inną plażę i próbujemy zaplanować atrakcje dla dzieci. Są też takie miejsca, w których przez kilka dni właściwie nie trzeba zastanawiać się, co robić dalej. Piani di Clodia nad jeziorem Garda zdecydowanie należy do tej drugiej kategorii.

To duży, pięciogwiazdkowy holiday park w Lazise, zajmujący około 29 hektarów. Można przyjechać tutaj własnym kamperem lub przyczepą, wynająć jeden z wielu rodzajów domków albo zdecydować się na glamping. Według danych CampRest na terenie obiektu znajduje się około 500 parceli, 400 domków i bungalowów oraz 80 jednostek glampingowych.

Nie chodzi jednak tylko o wybór noclegu. Największą zaletą dużego resortu jest to, ile wakacyjnych potrzeb można zaspokoić bez opuszczania jego terenu.

Rano pieczywo, w południe basen, wieczorem włoska kolacja

Na terenie Piani di Clodia działa supermarket i bazar, w którym można kupić zarówno podstawowe produkty spożywcze, jak i lokalne specjały. W ofercie znajdują się między innymi świeże pieczywo, owoce i warzywa, sery, wędliny, mięso, wina i oliwa. Dostępne są również akcesoria potrzebne na kempingu czy nad wodą.

Dzięki temu osoby mieszkające w maxicaravanie, bungalowu lub podróżujące własnym kamperem mogą przygotowywać posiłki samodzielnie.

Kiedy nie ma ochoty na gotowanie, można wybrać restaurację Catullo albo Marc’Aurelio. Pierwsza oferuje między innymi tradycyjną pizzę, druga ma również propozycje gourmet i dania sezonowe. Dostępne są opcje dla dzieci oraz dania bezglutenowe. Pizza może zostać zamówiona także na wynos.

W praktyce samochód może więc przez kilka dni pozostać na parkingu.

Plaża i dwa parki wodne w jednym resorcie

Największym dylematem może być raczej to, czy danego dnia wybrać jezioro, czy basen.

Piani di Clodia znajduje się bezpośrednio nad Gardą i zapewnia swoim gościom dostęp do plaży. Można tutaj pływać, odpoczywać nad wodą lub skorzystać z możliwości wypożyczenia sprzętu wodnego.

Alternatywą są parki wodne Virgilio i Catullo. W pełni sezonu funkcjonuje łącznie 7 basenów, a oferta obejmuje zjeżdżalnie dla różnych grup wiekowych, atrakcje dla najmłodszych, strefy hydromasażu oraz miejsca przeznaczone do spokojniejszego odpoczynku.

Od sezonu 2026 dodatkowym udogodnieniem jest podgrzewany Polinesia Lagoon, który zwiększa możliwości korzystania ze strefy wodnej również poza najcieplejszą częścią lata.

Co robić, kiedy dzieci nie chcą kolejnego dnia na basenie?

Nawet najbardziej efektowne zjeżdżalnie po kilku dniach mogą przestać wystarczać. Dlatego dużą rolę odgrywa dodatkowa infrastruktura.

Piani di Clodia oferuje boiska do koszykówki i siatkówki plażowej, tenis stołowy, bocce, padel, tenis, mini golf, siłownię i strefy treningowe. Organizowane są także zajęcia fitness oraz turnieje sportowe.

Dzieci w wieku 4–10 lat mogą korzystać z Mini Clubu, natomiast dla starszych przygotowano program Fun Academy. Program animacyjny obejmuje warsztaty, sport, zabawy, wieczorne przedstawienia i wydarzenia tematyczne.

To ważne zwłaszcza podczas dłuższego pobytu. Rodzina nie musi codziennie wymyślać nowej atrakcji poza kempingiem, żeby dzieci miały poczucie, że każdy dzień wygląda inaczej.

A kiedy przyjdzie ochota na prawdziwe Włochy, jedźcie do Lazise

Pobyt w resorcie nie oznacza oczywiście rezygnacji ze zwiedzania Gardy. Wręcz przeciwnie, Piani di Clodia może być bazą do odkrywania regionu.

Najłatwiej zacząć od Lazise. Z holiday parku kursuje tam bezpłatny shuttle bus, dzięki czemu nie trzeba za każdym razem korzystać z samochodu i szukać parkingu w popularnej miejscowości.

Można również wypożyczyć rower lub e-bike, wybrać się na wycieczkę po okolicy albo skorzystać z pomocy recepcji przy organizacji kolejnych atrakcji. Resort oferuje między innymi możliwość zakupu biletów i informacji dotyczących wycieczek, wydarzeń w Arenie w Weronie czy pobliskich parków tematycznych.

Daje to sporą swobodę. Jednego dnia można w ogóle nie wychodzić poza teren Piani di Clodia, następnego spędzić wieczór w Lazise, a kolejnego ruszyć na dalsze zwiedzanie jeziora Garda.

FAQ: wakacje w Piani di Clodia

Czy do Piani di Clodia można przyjechać własnym kamperem lub przyczepą?
Tak. Resort oferuje około 500 parceli. Na CampRest dostępne są parcele o powierzchni około 90–100 m², przeznaczone maksymalnie dla 6 osób.

Czy można przyjechać bez własnego kampera?
Tak. Dostępny jest szeroki wybór maxicaravanów, bungalowów i glampingu. Poszczególne warianty różnią się powierzchnią, położeniem i standardem. Niektóre zakwaterowania z serii Lake mają również widok na Gardę i prywatne jacuzzi.

Czy na miejscu znajduje się sklep?
Tak. Na terenie resortu działa supermarket oraz bazar z żywnością, lokalnymi produktami i artykułami przydatnymi podczas urlopu.

Czy w Piani di Clodia są restauracje?
Tak. Dostępne są restauracje i pizzerie Catullo oraz Marc’Aurelio, a dodatkowo bary i lodziarnie.

Czy można dojechać do Lazise bez samochodu?
Tak. Dla gości dostępny jest bezpłatny shuttle bus kursujący do Lazise według aktualnego rozkładu.

Jeżeli szukasz kempingu nad Gardą, w którym można spędzić kilka dni bez ciągłego organizowania wyjazdów i dodatkowych atrakcji, Piani di Clodia daje wyjątkowo dużo możliwości na miejscu. Zdjęcia, szczegóły zakwaterowania i najważniejsze informacje znajdziesz na profilu Piani di Clodia na CampRest.

CampRest.com
CampRest.com

Portal CampRest stworzyliśmy dla ludzi, którzy cenią wolność i podróżują na własną rękę.

Czytaj także

Trip #1 Europa Południowa by Tripciak Crew – zdjęcie 1
Relacje z podróży
Trip #1 Europa Południowa by Tripciak Crew
Słowo wstępu: Jest to nasza pierwsza relacja a zarazem tak daleka wyprawa więc zaczniemy od kilku słów wstępu w którym opowiemy kim jesteśmy i skąd wzięła się nasza zajwka na zwiedzanie świata w busiku. Jesteśmy studentami III roku Turystyki i Rekreacji na AWF w Katowicach. Nasza fascynacja, a raczej Bartka który nas potem ją zaraził zaczęła się już w jego latach dziecięcych kiedy zobaczył w TV po raz pierwszy kreskówkę Scooby Doo i ich "The Mystery Machine", wtedy zaczął marzyć o swoim własnym busiku w którym mógłby przemierzać świat i przeżywać różnorakie przygody jak ekipa Scooby Doo. Po kilkunastu latach ocknął się i wziął sprawy w swoje ręce, zdał prawo jazdy i zaczął łapać dorywcze prace dzięki którym udało się odłożyć troszkę grosza na wymarzonego Vana. Z początku miał być VW T1 lub T2, niestety po przebadaniu rynku i podliczeniu kosztów zakupu samochodu i części do niego potrzebnych entuzjazm znacznie zmalał... jednak wybawieniem okazało się znalezienie przez przypadek forum busikt3.radom.pl na którym zobaczył busika T3 który od razu wpadł mu w oko. Bartek od zawsze lubił kanciate auta, miał niejednego golfa II których był fanem więc nie potrzeba było mu dużo czasu żeby zakochać się w klasycznym kanciaku...dosłownie wystarczyło mu 1 zdjęcie i kilka sekund. Pierwszym krokiem do spełnienia marzeń były długie poszukiwania upragnionego domku na kółkach, pół roku poszukiwań, setki ogłoszeń, kilkadziesiąt telefonów i z pomocą znowu przyszło forum busika t3. Busa udało się zakupić dosłownie pod samym nosem, okazało się, że zaledwie 200m od miejsca zamieszkania dziewczyny Bartosza stoi do kupienia kartka, która spełniała wszystkie jego wymagania, tak więc na samym początku lutego na podwórzu zagościł busik ;) Od razu zaczęły się plany co do remontu busa oraz planowania najbliższych wakacji. Wybór padł na objazdówkę po południowej Europie ponieważ nikt z nas nigdy nie był w Chorwacji. Jednak po kilkunastu tygodniach podróżując trochę po Polsce okazało się, że jednostka 1.6TD słabo sobie radzi z długimi podjazdami,a że kochamy aktywny wypoczynek szczególnie w górach konieczna okazała się zmiana serducha busika na mocniejsze... i znowu zaczęły się długie poszukiwania odpowiedniego dawcy dla Tripciaka (tak został nazwany nasza T-trójka). Po dłuższej chwili zastanowienia oraz konsultacjach z Qdatym i Robertem, którzy mieli już za sobą swapa na 1.9TDI uznaliśmy, że lepiej będzie kupić całe auto wyjąć co potrzebne i resztę rozprzedać niż kompletować wszystkie części osobno. Po 3 miesiącach poszukiwań po forach i aukcjach internetowych, obejrzanych kilkunastu samochodach, które okazywały się złomem Bartek wracając z uczelni przez przypadek zauważył stojącego w głębi osiedla golfa 3 z karteczką sprzedam. Niestety jego stan wizualny prosił o pomstę do nieba, a auto wyglądało jakby błagało o zezłomowanie... od razu do głowy przychodzi myśl - skoro auto jest tak zapuszczone i zjedzone przez rdzę to mechanicznie będzie katastrofa, w dodatku ta przesadzona cena... no ale cóż co mi szkodzi zadzwonić i umówić się na oględziny, w końcu już tyle się najeździłem w poszukiwaniach, a tutaj auto pod nosem stoi. Za kilka dni przyszła pora oględzin i o dziwo okazało się,że słaby stan blacharski wynikał z tego,że auto zimą pół roku w ciepłym zawilgoconym garażu w którym sól spokojnie mogła sobie penetrować blachę ponieważ właściciel często wyjeżdżał w kilkumiesięczne delegację i nawet nie miał czasu opłukać auta z soli ...natomiast jego stan mechaniczny okazał się bardzo dobry, silnik nie miał wycieków, turbo nie dymiło, auto było dynamiczne po zvagowaniu nie rzygało błędami ... to było to czego szukaliśmy... przyszła pora na negocjacje w których trzeba było uświadomić właściciela, że nikt mu tyle nie da, na całe szczęscie dla nas po negocjacjach udało się zbić z znacznie z ceny i tak o to Tripciak zyskał dawce serca. Busik wylądował u Qdatego i Roberta którzy wykonali kawał dobrej i solidnej roboty tym samym na dzień po swapie przyciśnięci terminami urlopów w pracy mogliśmy wyruszyć w podróż.