Wpadnij na stoisko CampRest na targach Caravans Salon w Poznaniu

Wpadnij na stoisko CampRest na targach Caravans Salon w Poznaniu – główne zdjęcie

Na naszym stoisku, jak co roku, będziecie mogli z nami pogadać o wszystkim co związane jest z caravaningiem. Dodatkowo zaprosiliśmy tym razem także kilka firm, które również mają dla was coś ciekawego.

Przewodniki "Campingi Europy 2022"

Oczywiście mamy dla was nasze darmowe przewodniki. Niestety zostało nam tylko 1000 egzemplarzy, które najprawdopodobniej rozejdą się już w sobotę do południa, także śpieszcie się z odwiedzinami, jeżeli chcecie zdobyć 1 egzemplarz.

Edycja 2023 będzie drukowana dopiero na początku roku.

Poza naszym przewodnikiem mamy jeszcze inne materiały promocyjne od kempingów oraz ze Szwajcarii i Czech, więc jeżeli macie już nasz przewodnik, to i tak warto do nas wpaść.

Ogólne pogaduchy i przekazanie naszej wiedzy

Przede wszystkim będzie Szeryf z Kasią, którzy bardzo chętnie doradzą wam jakie kempingi w Europie czy Polsce wybrać na swoje kolejne wojaże.

Szeryf doradzi w temacie wyboru kampera i akcesoriów na podstawie własnych doświadczeń, ale dodatkowo przekaże swoje spostrzeżenia na temat podróżowania kamperem powyżej 3,5t po Europie.

Wynajem kampera w USA czyli USAkamperem.pl 

Jak niektórzy z was już wiedzą, jesteśmy oficjalnym przedstawicielem Cruise America w Polsce - jest to największa wypożyczalnia kamperów w USA i Kanadzie i za naszym pośrednictwem możecie wynająć kampery w tych krajach. 

Wpadajcie pogadać z Kasią jak wygląda cały proces takiego wynajmu i jak się przygotować do takiego wyjazdu.

Ubezpieczenia kampera lub przyczepy 

Mamy super ofertę dla osób prywatnych jak i wypożyczalni. Wpadajcie na nasze stoisko, gdzie na wszystkie pytania odpowie Maciej Turowski - nasz specjalista od Ubezpieczeń CampRest.

Mini Camp 

Będzie z nami polski producent namiotów dachowych Mini Camp, które możecie dowolnie spersonalizować pod kątem kolorystycznym i graficznym. 

Sea 2 Summit 

Ekipa z firmy Larix, będzie do Waszej dyspozycji w temacie akcesoriów do biwakowania i caravaningu. Mają w swojej ofercie wszelkie akcesoria od sztućców i naczyń, przez plecaki i śpiwory na namiotach kończąc.

Caravan Park Sexten 

Nasz ulubiony górski i zimowy camping w Południowym Tyrolu, na którym co roku organizujemy Zimowy Wyjazd kamperami. Będzie z nami Davide, z którym możecie pogadać w języku angielskim, niemieckim lub włoskim na wszelkie tematy związane z wypoczynkiem na ich campingu i w okolicy.

Campingi z chorwackiej sieci Jadranka 

Znany wszystkim Camping Cikat to nie jedyny camping w Chorwacji z ich oferty. Jeżeli macie jakieś pytania, chcecie zorganizować np Sylwestra w Chorwacji to na naszym stoisku będą chłopaki właśnie z tej firmy i z nimi dogadacie szczegóły takiego eventu.

CampRest.com
CampRest.com

Portal CampRest stworzyliśmy dla ludzi, którzy cenią wolność i podróżują na własną rękę.

Czytaj także

Ameryka Samochodem cz. 4/10 - Joshua Tree Park – zdjęcie 1
Relacje z podróży
Ameryka Samochodem cz. 4/10 - Joshua Tree Park
Obudziliśmy się jak zwykle po 6-tej, w prawdziwym motelu z amerykańskich horrorow – Safari Motel  Inn – żywcem wyjęty z Psychozy  Hitshckocka. Ściany z dykty, więc całą noc słyszeliśmy przejeżdżające samochody i pierdzenie sąsiadów. Wiemy na co nasz motel łapie przejezdnych – otóż, na eksponowane hasło „large pool”.Tym razem zjedliśmy śniadanko przygotowane we własnym zakresie i ruszyliśmy do Joshua Tree National Park. Okazało się, że mieszkaliśmy (w nocy tego nie zauważyliśmy) przy samym wjeździe do parku. O 9-tej więc byliśmy już po wizycie w Visitors Center, gdzie wyposażyliśmy się we wszystkie mapy i ruszyliśmy na podbój parku. Starszy pan (strażnik), który wyposażył nas w niezbędne informacje nt poruszania się po parku rozpoznał nas „po akcencie” i – już bodaj drugi raz jak dotąd – okazało się, że amerykanie rozpoznają nasz język :-)Na początku zachwyciliśmy się widokiem niesamowitych w swym wyglądzie drzew Joshua od których pochodzi nazwa parku. Później totalna zmiana otoczenia – Hidden Valley – ukryta dolina przywitała nas bajecznymi skałkami. M.in. zrobiliśmy sobie spacer do Czaszki – Skull Rock (kawałek fajnej skały…) Zaliczyliśmy nawet mały spacerek (wracając do auta) na chwilę tracąc orientację – a wszystko dookoła takie podobne… Ogólnie rzecz ujmując: pustynia, drzewa Joshua,  wieksze i miejsze kamienie i tak kilka godzin.Kiey View – widok z góry na kosmiczny krajobraz – super punkt widokowy. Co rusz mijamy harleyowców mknących na swych maszynach po bezdrożach amerykańskiego parku.Na koniec kaktusowy ogród.  Kaktusy, które wyglądały jak włochate tarantule  okazały się agresywne – zaatakowały Gmurcie – jak krwiożercze stwory rzuciły, WPIŁY SIĘ swoimi kolcami w jej nogę. Dokumentacja z usuwania obcego ciała z jej nogi wkrótce. Akcja ratunkowa przebiegła pomyślnie (Jerzu niczym wprawiony w bojach chirurg wyłuskał z iście zegarmistrzowską precyzją kilkadziesiąt igieł z nogi Gmurci.) Było krwawo, operacja się udała, pacjentka przeżyła :-)I tak znowu w trasie skąd do Was piszemy jadąc legendarną drogą Route 66. Szukamy jakiegoś jedzenia, ale od ponad 200 km tylko pustynia, droga przed nami na wprost, a na horyzoncie przepiękne góry.Minęła 1-sza w nocy. Oczywiście całe towarzystwo dawno już śpi. Jeszcze trochę i zostanę posądzony o czerpanie mocy z jakichś podejrzanych „ekologicznych źródeł”… Tak to już jest  - na urlopie – TAKIM JAK TEN – szkoda każdej przespanej godziny, czasem dosłownie.Po południu legendarna Route 66 przeszła w zwyczajną „freeway” co znacząco poprawiło naszą prędkość (z ok. 60mph do 80mph). Trzeba przyznać, że od początku jedziemy „jak pan bóg przykazał” – przekraczamy dozwoloną prędkość jedynie o 5 mil (ustawiamy tempomat). Niestety mój dzisiejszy „dyżur” za kółkiem był w większości mordęgą – speed limit 55 mph – wlokliśmy się (60 mph) niecałe 90 km/h co w sytuacji kiedy masz pustą drogę, bezkresną przestrzeń wokół, widoczność na setki kilometrów, suchą drogę, ach… przycisnęłoby się troszkę… Niestety – co chwilę ostrzeżenia o „radar control”, a już szczytem wszystkiego jest komunikat „radar control by aircraft”… Hmm, przynajmniej jest bezpiecznie :-)W pewnym momencie minęliśmy znaczący znak: „NO SERVICES NEXT 90 MILES”. Dłuższą chwilę zajęło nam zastanawianie się czy to żart czy niekoniecznie. Szczęśliwie mieliśmy prawie pełny bak i kilka butelek wody, bo przez następnych PRZYNAJMNIEJ 90 mil nie było nic… Tzn. owszem był piękny, stopniowo zmieniający się krajobraz – PUSTYNNY. Piasek, krzaczki, w oddali góry i zero żywej duszy przez jakieś trzy godziny w tym upale. Dodam, że mówiąc (pisząc?) „zero żywej duszy” mam na myśli: ZERO ŻYWEJ DUSZY.Ni z gruszki ni z pietruszki – Jerzu (siedzący wtedy jako pasażer  z przodu) krzyknął: „-Drzewo z butami po prawej!” W pierwszej chwili pomyślałem, że biedakowi upał zaczął właśnie szkodzić – w tym upale Marcin (Jerzu) pewnie zaczyna widzieć jakieś omamy… Drzewo z butami, jasne  - a skarpetki też tam były? (chciałoby się zapytać…).  Zawróciliśmy do tego miejsca i… mamy kilka zdjęć drzewa z butami! Kilka mil później Jerzy krzyknął: „-Drzewo z majtkami!” Podobnie i tym razem miał rację (widziałem), ale majtek było zbyt mało (niedawno zasadzone?!), więc odpuściliśmy. Nasz spontaniczny pomysł, żeby dziewczyny rozpoczęły nowe drzewo przy Route 66 – ZE STANIKAMI – niestety pozostał bez odzewu… :-(Dużo wcześniej niż przewidywaliśmy dotarliśmy do Flugstaff – mieściny przy Historic District Route 66. Nasz motel – Travellodge okazał się bardzo fajną miejscówką. Ponownie mamy 2 łózka typu quennsbed i wszelkie niezbędne wyposażenia jakie jest nam potrzebne. A to wszystko za jedyne 65$ (4 all).