Elegancja wagi ciężkiej – Bürstner Elegance I910G

Elegancja wagi ciężkiej – Bürstner Elegance I910G – główne zdjęcie

Wśród doświadczonych fanów caravaningu coraz częściej da się zauważyć wzrost świadomości zagrożeń związanych z przeważeniem kamperów w kategorii tonażowej do 3,5 tony. Wielu z nich także zdaje sobie sprawę z wygody i bezkompromisowej przestrzeni, jaką oferują „olbrzymy”. Niemiecka marka Bürstner jest polskim klientom znana głównie z doskonałej jakości przyczep, campervanów i pojazdów półzintegrowanych, jednak wśród dużych krążowników także ma kilka naprawdę dopracowanych perełek do zaoferowania. Dziś przyjrzymy się trzyosiowej integrze o oznaczeniu I910G. Kolos mierzy 899 cm długości, 305 cm wysokości i 234 cm szerokości. Dopuszczalna masa całkowita to aż 5,5 tony.

Na niespełna 9 metrach zmieścić można całkiem sporo – Bürstner zaplanował przestrzeń z myślą o wygodnych eskapadach dla 4 osób. Pierwszy rzut oka z zewnątrz już nie pozostawia wątpliwości, z jaką ligą mamy do czynienia. Oparty na przednionapędowym Mercedesie Sprinterze kamper prezentuje się naprawdę okazale.

Automatycznie sterowane oświetlenie z przodu, ABS, ESP, ASR, zawieszenie pneumatyczne, a także asysta elektronicznego systemu podziału siły hamowania w połączeniu z podwoziem opartym na 3 osiach – to wszystko zapewnia bezpieczeństwo i stabilność niezależnie od okoliczności.

Pojazd zamówić można w kolorze białym, srebrnym lub szampańskim. Zwłaszcza te dwa ostatnie robią niesamowite wrażenie i licują z majestatem muskularnej sylwetki. Ściany, dach i podłoga oczywiście odpowiadają najnowszym standardom w zakresie izolacji i szczelności (pianka XPS). Grubość ścian i dachu to 34 mm, natomiast podłogi - 30 mm.

Samowystarczalność i wygoda

Elegancja wagi ciężkiej – Bürstner Elegance I910G – zdjęcie 1

Producent podkreśla samowystarczalność i pełną niezależność w podróży – w przypadku pary jest to nawet tydzień. I tu warto podkreślić kilka cech wyróżniających model. Bak ma pojemność 92 litrów (zbiornik AdBlue 22 litry), wody na pokład zabierzemy 140 litrów. Jeśli chodzi natomiast o zarządzanie wodą szarą i fekaliami, to mamy tu 110-litrowy zbiornik na wodę szarą i aż 50-litrowy zbiornik na fekalia. Właśnie ten model był pierwszym, w którym zastosowano (na początku na wyłączność) system INDUS marki Thetford

W komplecie z kamperem klient otrzymuje mobilny zbiornik na nieczystości płynne o pojemności 19 litrów, które może utylizować w miejscach zrzutu szarej wody, „odciążając” niejako rezerwuar pokładowy. W zakresie elektryki obok standardowego akumulatora w technologii AGM o pojemności 95 Ah możemy zamówić jego wielokrotność lub akumulatory litowo-jonowe o pojemności 135 Ah każdy. Opcjonalna instalacja solarna o mocy 100 lub 2x100W zadba o doładowanie zapasów.

Standardowym systemem ogrzewania jest układ ALDE oparty na glikolu, co gwarantuje komfort termiczny nawet w najzimniejszych miesiącach roku. Opcjonalne dodatkowe ogrzewanie pokładowe sprzężone z tym systemem czyni z kampera prawdziwą zimową twierdzę – na narciarskie szaleństwa jak znalazł.
Garaż i drzwi prowadzące do szoferki i zabudowy sprzężono wspólnie w jeden system zamka centralnego – wygodnie i bezproblemowo pozwala to zabezpieczyć i odbezpieczyć dostęp za pośrednictwem przycisku na pilocie.

Sprawdzony i dopracowany układ

We wnętrzu pojazd urządzono w sposób konwencjonalny, dobrze znany z podobnych konstrukcji koncernu, do którego należy marka Bürstner, jednak zaszczepiono tu kilka przemyślanych rozwiązań pozytywnie wpływających na komfort i funkcjonalność. 

Po prawej stronie od szerokich drzwi wejściowych w formacie XXL znajduje się salon z kanapami w układzie „face-to-face”, a nad nim elektrycznie i bezszelestnie opuszczane łóżko o wymiarach 147x194 cm. Przy wejściu zlokalizowano sprytnie wymyślone, obrotowe mocowanie dla telewizora o przekątnej 32 cali.

Elegancja wagi ciężkiej – Bürstner Elegance I910G – zdjęcie 2


Sporo miejsca do realizacji kulinarnych pasji znajdziemy w kuchni – szuflady są w pełni konfigurowalne, wysuwany przybornik typu cargo ułatwi przechowywanie wielu niezbędnych produktów, a zlewozmywak posiada armaturę umieszczoną na ścianie, co oszczędza miejsce i ułatwia utrzymanie porządku. Do dyspozycji mamy 2 pola grzewcze zasilane gazem i jedno indukcyjne oraz dużą lodówkę o pojemności 177 l (zamrażalnik 35 l).


W sposób mistrzowski zaplanowano układ łazienki – wrażenie przestrzeni jest niesamowite, a zamykając ścianę grodziową do przodu i do tyłu pojazdu do dyspozycji zyskujemy sporej wielkości pokój kąpielowy. Na pomieszczenie to składają się osobna, duża kabina prysznicowa, umywalka, toaleta i olbrzymia szafa, do której równocześnie mamy dostęp. To bardzo praktyczne rozwiązanie.

Sypialnia na tyle pojazdu mieści dwa pojedyncze, aczkolwiek połączone ze sobą łoża o wymiarach 200x104 cm. Pod nimi znajduje się olbrzymi garaż, do którego dostęp uzyskać można z obu stron przez pokaźnej wielkości klapy serwisowe.

Elegancja wagi ciężkiej – Bürstner Elegance I910G – zdjęcie 3

Na całej długości pojazdu mamy podwójną podłogę, która jest nie tylko doskonałym izolatorem, ale także oferuje dodatkową przestrzeń bagażową.

Podsumowanie

Wszyscy poważnie zainteresowani zakupem kampera powyżej 3,5 tony znajdą tu opcję zdecydowanie godną rozważenia. Mercedes Sprinter to wyśmienita baza, a zabudowa zrealizowana została w sposób mistrzowski. Ogrom schowków, nowoczesny design i gustowne rozwiązania w zakresie oświetlenia wnętrza to podstawowe elementy, które rzucają się we wprawne oko każdego doświadczonego eksperta. Waga w stanie gotowym do jazdy wynosząca poniżej 4,2 tony oznacza, że „do zagospodarowania” mamy aż 1300 kg. Ponieważ tył kampera spoczywa na solidnej, podwójnej osi możemy spokojnie wykorzystać rezerwuar tylnego garażu bez obaw o nacisk na tył.

Oficjalnym przedstawicielem marki Bürstner jest firma Bürstner Polska – www.buerstner.pl. Ofertę aktualnie dostępnych pojazdów znaleźć można na stronie https://www.buerstner.pl/sprzedaz-kamperow-i-przyczep-kempingowych/

Autoryzowanymi dealerami są także WCC – Warszawskie Centrum Caravaningu oraz Grupa Elcamp z Krakowa. 

 

 

 

 

 

Elegancja wagi ciężkiej – Bürstner Elegance I910G – zdjęcie 1
Elegancja wagi ciężkiej – Bürstner Elegance I910G – zdjęcie 2
Elegancja wagi ciężkiej – Bürstner Elegance I910G – zdjęcie 3
Elegancja wagi ciężkiej – Bürstner Elegance I910G – zdjęcie 4
Maciej Kinal
Maciej Kinal

Najlepiej czuje się w odmęcie branżowych targów i spotkań z pasjonatami. Techniczny freak. W życiu rozebrał na części pierwsze już niejednego kampera. Fan dużych pojazdów, kolarstwa górskiego i podróżowania bez ograniczeń wagowych i finansowych. W CampRest jest odpowiedzialny za wszelkie publikacje w tematach motoryzacyjnych.

Czytaj także

Ameryka Samochodem cz. 7/10 - Yosemite National Park – zdjęcie 1
Relacje z podróży
Ameryka Samochodem cz. 7/10 - Yosemite National Park
Mammooth Lakes zaskoczyło nas bardzo, zwłaszcza jak po upalnym klimacie Death Valley , paniusie w klapuniach musiały przedostać się  przy temperaturze 0 stopni w deszczu ze sniegiem pod drzwi naszego pokoju. Nie byliśmy totalnie przygotowani na taką  gwałtowną zmianę pogody…Wstaliśmy o 10:00, bo na dziś mieliśmy zaplanowaną trasę jedynie 150 mil do przejechania , więc luzik. Nie śpiesząc się poszliśmy na śniadanko na prawdziwe amerykańską kuchnię . Rozglądając się wkoło nie trudno było zauważyć ludzi poubieranych w kombinezony i buty narciarskie , pomykających z deskami snowboardowymi i nartami. Nie trudno było się zorientować  że jesteśmy w kurorcie narciarskim. Jakież było nasze zaskoczenie jak w recepcji motelu Kuba poprosił o raport pogodowy – a tu prawdziwa zimaJ Okazało się ,że wiele dróg jest zamkniętych i nie ma szans na przejazd. Wyznaczona przez nas droga od października do czerwca jest zamknięta (jedyny wjazd do Yosemite od strony wschodniej , przełęcz na wysokości 10 000 stóp) – więc trochę byśmy musieli poczekać. Szybko przeplanowaliśmy trasę i aby dostać się do kolejnego celu – Yosemite, musieliśmy objechać całe pasmo  górskie Sierra Nevada  - jedyne 500 mil…Czyli jednym słowem cały dzień drogi. Wyjechaliśmy z miasteczka w deszczu, zostawiając  pasma górskie we mgle . Zdążyliśmy ujechać ok. 30 mil i pojawiło się przepiękne jezioro, pogoda też się poprawiła, choć wiało jak diabli. Jakież było moje zdziwienie jak chwyciłam za aparat aby uwiecznić te super widoki a tu niespodzianka… baterie zostały w motelu. Nie dane nam było opuścić Mammoths Lakes więc wróciliśmy z powrotem do uroczego kurortu. Na szczęście baterie były na miejscu i się jeszcze ładowały.Mammoths opuściliśmy definitywnie o godz.13!!!!!!! Gmurcia chwyciła za kierownicę i pomknęła tak prawie przez 300 mil bez przerwy na siku (7 godzin), w swojej nowej wysokiej klasy czapeczce za 20 dołków i obciachowych okularach z Vegas. Po drodze zaliczyliśmy tylko 3 tankowania, małe zakupy i przejechaliśmy chyba przez wszystkie pory roku. Jechaliśmy i jechaliśmy, aż się ściemniło i nastąpiła zmiana driverów.Kuba dorwał się do kółka w odpowiednim momencie, bo zaczęły się zajebiste serpentyny, normalnie jak na karuzeliJ Żałowaliśmy , że księżyc tak słabo doświetla te strome zbocza, bo widoki byłyby pewnie nieziemskie. Przed północą dotarliśmy na miejsce do Oakhurst  - motelu Americas Best Value Inn. Pokój wypasiony ale lodówki nie było , co chłopaków bardzo zmartwiło….